Piechowicka Lechia znów zawodzi swoich fanów
Fatalnie spisują się na wiosnę piłkarze Lechii Piechowice, którzy po raz drugi w tym roku nie potrafili odnieść zwycięstwa na własnym boisku. O ile na inaugurację rundy zdobyli choć jeden punkt w konfrontacji z Maciejową, to tym razem przegrali z rezerwami Lotnika Jeżów Sudecki 4-6, dodajmy przegrali jak najbardziej zasłużenie.
Końcowy wynik może nawet nieco mylić, sugerując, iż mecz był zacięty i wyrównany. Co prawda początek należał do gospodarzy, którzy głównie za sprawą aktywnego od pierwszego gwizdka Mariusza Kowalskiego - Ciepieli tworzyli zagrożenie pod bramką Norberta Kustosza, jednak z czasem ich impet osłabł, a gdy po katastrofalnym błędzie obrońców Lechii gola strzałem z 16 metrów zdobył Piotr Ignaczak, jeżowianie z każdą minutą powiększali swoją dominację na murawie.
W 11-ej minucie szansę na wyrównanie zmarnował Sebastian Myszka, który nie potrafił dobić uderzenia Tomasza Sobolewskiego. Zemściło się to w 20-ej minucie, a katem miejscowych był Maciej Wojtas, który z 18-tu metrów sprytnie przelobował Tomasza Niemca. Cztery minuty później mogło, a nawet powinno być 3-0, jednak Marcin Szkuta przegrał pojedynek sam na sam z Niemcem. Jeszcze lepszą okazję po przeciwnej stronie miał Kowalski - Ciepiela, ale z 5-ciu metrów huknął nad poprzeczką. W 30-ej minucie po faulu na rywalu drugą żółtą kartkę otrzymał Sobolewski i Lechia musiała grać w 10-tkę. Wykorzystali to goście i po upływie 9-ciu minut zdobyli trzeciego gola, jego autorem był Szkuta, jednak spalonego dopatrzył się sędzia Dariusz Czechowski i nie został on uznany. Nie minęły dwie minuty i Lotnik zdobył kolejną bramkę, tym razem prawidłową, a uderzenie Wojtasa poprzedziła składna akcja w wykonaniu Szkuty i Ignaczaka.
W przerwie meczu trener Marcin Ramski dokonał istotnej zmiany. Słabo spisującego się Artura Śmigasiewicza zastąpił Marek Zimny, który był wiodącą postacią w swoim zespole. W 56-ej minucie obsłużył idealnym podaniem Kowalskiego - Ciepielę, a ten strzałem w długi róg pokonał Kustosza. Wynik 1-3 utrzymał się do 75-ej minuty, mogli go zmienić, zwłaszcza gracze Lotnika, ale nie wykorzystali kilku dogodnych okazji. Skuteczną akcję przeprowadzili dopiero na kwadrans przed końcem meczu. Ignaczak wrzucił piłkę na przedpole bramki piechowiczan, a tam Szkuta na raty pokonał Niemca. 1-4 i chyba nikt nie spodziewał się szalonej końcówki w wykonaniu obu drużyn.
Rozpoczął minutę później Zimny, zdobywając drugiego gola dla Lechii efektowną bombą pod poprzeczkę. W 80-ej Niemiec posłał świecę z własnego pola karnego w okolice bramki gości, piłkę przejął Paweł Stefanowicz i gospodarze złapali kontakt z rywalem. Nie trwało to długo, bo w 84-ej minucie Szkuta dopił strzał Wojtasa i było 3-5. Po trzech minutach było 4-5, tym razem do siatki gości trafił Zimny, jednak gospodarzom zabrakło już sił by przycisnąć jeżowian w końcówce. Lotnik natomiast w 90-ej minucie przeprowadził kontrę, po której zespół z Piechowic dobił Michał Zieliński.
LECHIA PIECHOWICE - LOTNIK II JEŻÓW SUDECKI 4-6 (0-3)
Bramki: 0-1 Ignaczak 6', 0-2 Wojtas 20', 0-3 Wojtas 41', 1-3 Kowalski - Ciepiela 53', 1-4 Szkuta 75', 2-4 Zimny 76', 3-4 Stefanowicz 80', 3-5 Szkuta 84', 4-5 Zimny 87', 4-6 Zieliński 90'.
LECHIA: Niemiec - Sobolewski, Woronowicz, Kowalski, Myjak, Kowalski - Ciepiela, Śmigasiewicz, Tkacz, Stefanowicz, Myszka, Mackiewicz. Rezerwowi: Zimny, Krajewski, Kowal, Gawlak.
LOTNIK: Kustosz - Stylski, Kaczkowski, Piotr Hamowski, Zieliński, Ignaczak, Wojtas, Jasiński, Przemysław Hamowski, Szkuta, Kukuła. Rezerwowi: Detyna, Kubiesa, Linkiewicz.
Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży