Karkonosze bez argumentów wobec Ślęzy
Nie było dzisiaj niespodzianki na stadionie przy ulicy Lubańskiej, gdzie Ślęza Wrocław okazała się lepsza od Karkonoszy Jelenia Góra i wygrała mecz XIX kolejki IV ligi dolnośląskiej 3-1. Wrocławianie jako pierwsi mogli cieszyć się z gola, a miało to już miejsce w 20-ej minucie spotkania. W potężnym zamieszaniu na przedpolu bramki Michała Dubiela, zimną krew zachował Rafał Brusiło i goście prowadzili 1-0. Ich radość nie trwała długo, gdyż dwie minuty później strzałem zza linii pola karnego w okienko bramki strzeżonej przez Marcina Gąsiorowskiego popisał się Paweł Walczak i mecz rozpoczynał się na nowo.
Niestety dla blisko 150 kibiców Karkonoszy kolejne minuty stały pod znakiem dominacji podopiecznych trenera Grzegorza Kowalskiego. Żółto - czerwoni uparcie dążyli do ponownego objęcia prowadzenia, sztuki tej udało im się dokonać w 37-ej minucie. Znów na listę strzelców wpisał się Brusiło, znów przytomnie kierując piłkę do siatki w zamieszaniu pod bramką jeleniogórzan. Więcej goli do przerwy przy Lubańskiej nie było.
W II połowie goście kontynuowali swoją dobrą grę i już po kilku minutach rozwiali marzenia gospodarzy na dobry wynik. Bramkę strzałem głową zdobył Grzegorz Dorobek i mając dwa gole przewagi, wrocławianie kontrolowali wydarzenia na boisku. Mieli kolejne okazje do zdobycia bramki, bliski pokonania Gąsiorowskiego był też Piaszczyk, jednak jego uderzenie było za lekkie i choć piłka minęła golkipera Ślęzy, sprzed linii bramkowej zdołał ją wybić Dorobek.
Artur Milewski (trener Karkonoszy Jelenia Góra): - Przegraliśmy z lepszym zespołem, który dużo grał piłką i górował nad nami praktycznie w każdym elemencie sztuki piłkarskiej. Szkoda, że w tak głupi sposób straciliśmy gole, sami zdołaliśmy odpowiedzieć tylko jedną bramką, choć było kilka sytuacji, gdzie mogliśmy się pokusić o drugie trafienie. Może przy złapaniu kontaktu byłoby więcej emocji w końcówce i nadzieja na dobry wynik.
Grzegorz Kowalski (trener Ślęzy Wrocław): - Myślę, ze wygraliśmy zasłużenie. Rywal do pewnego momentu starał się nam dotrzymać kroku, czego efektem był gol wyrównujący, z czasem mój zespół udowodnił różnicę umiejętności na swoją korzyść. Prezentowaliśmy większą kulturę gry od gospodarzy, indywidualnie też moi zawodnicy prezentowali się lepiej. Czy jesteśmy głównym kandydatem do awansu? Pierwsze dwa mecze z wymagającymi rywalami zdają się przemawiać za tą tezą. Nie mówię tylko o wynikach, ale też o stylu gry, który zdecydowanie przemawia za Ślęzą przed kolejnymi spotkaniami.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - ŚLĘZA WROCŁAW 1-3 (1-2)
Bramki: 0-1 Brusiło 20', 1-1 Walczak 22', 1-2 Brusiło 37', 1-3 Dorobek 51'.
Żółte kartki: Gęca oraz Hajdamowicz.
Sędziowali: Marcin Pleśniak jako główny oraz Piotr Ujec i Paweł Kupczyk.
Widzów: 150.
KSK: Dubiel - Bizoń, Jurkowski, Gęca, Ziomek, Bednarczyk (82' Micek), Krakówka (55' Piaszczyk), Malarowski, Majer, Krupa (78' Malinowski), Walczak.
ŚLĘZA: Gąsiorowski - Wróblewski, Stawowy, Dorobek, Stadnik, Pałys (72'Kątny), Jaskólski, Flejterski, Brusiło (63' Rajter), Janas (77'Synowiec), Hajdamowicz.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży