Koszykarze Sudetów dostaną po kieszeni

Zawrzało w jeleniogórskich Sudetach po porażce 49-83 ze Zniczem Pruszków w minioną sobotę. Postawa naszych koszykarzy w drugiej połowie tego spotkania zdegustowała nie tylko kibiców, ale i zarząd klubu z prezesem Danielem Sadowskim na czele, który po meczu nie krył swojej irytacji i rozgoryczenia postawą zespołu. Pretensje ma też do trenera Ireneusza Taraszkiewicza.
- Przez pół sezonu słuchałem uzasadnień szkoleniowca, który kolejne porażki tłumaczył słabą kadrą. Wg niego z zawodnikami jakich miał do dyspozycji nie sposób było wygrać meczu. W okienku transferowym zmieniliśmy niemal pół składu, pojawiły się nowe twarze - dodam, iż każdy z transferów odbył się przy pełnej akceptacji trenera Taraszkiewicza - za sprawą których Sudety miały zmienić styl gry i co najważniejsze - wygrywać! Nie wiem co się dzieje z drużyną i dlaczego tak słabo prezentuje się na parkiecie!? W wielu klubach przy takiej ilości porażek najpierw zmienia się trenera, my poszliśmy inną drogą i zdecydowaliśmy się na odświeżenie składu. Mam nadzieję, że nie popełniliśmy błędu - dzieli się swoimi spostrzeżeniami Daniel Sadowski. - Jedno jest pewne dłużej taki stan rzeczy nie może trwać, jako prezes muszę zareagować i zażądać wyjaśnień od trenera i zawodników. Podobnego zdania są koledzy z zarządu. Na gorąco nie będziemy podejmować żadnych decyzji, umówiliśmy się na spotkanie w poniedziałek - dodaje prezes Sudetów.
Faktycznie, zgodnie z zapowiedzią w poniedziałek przed treningiem zarząd klubu spotkał się z trenerem Taraszkiewiczem i radą drużyny w składzie: Łukasz Niesobski, Jarosław Wilusz i Marcin Sterenga. Jak mówi Daniel Sadowski wraz z upływem czasu spotkanie przerodziło się w dyskusję z niemal całym zespołem podczas, którego poruszono wiele kwestii, głównie skupiając się na problemach wewnątrz drużyny. - Jest tego naprawdę sporo, mam nadzieje, że z czasem uporządkujemy sytuację i uda się uzdrowić atmosferę - relacjonuje prezes. Póki co na pewno nie poprawi jej widmo kary jaką nałożył zarząd na trenera i zawodników. - Zamroziliśmy cześć apanaży za luty, jeśli trener i gracze chcą odblokować te pieniądze muszą wygrać jedno z dwóch najbliższych spotkań. Jeśli je przegrają przeprowadzimy kolejne rozmowy z koszykarzami, play - out zbliża się wielkimi krokami, ktoś musi ich obudzić jeśli chcemy uratować I ligę - mówi D. Sadowski.
Na pytanie czy wstrzymanie wypłat nie jest tylko fikcją, bo i tak są opóźnione, prezes odpowiada: - Wszystkie, podkreślam wszystkie pensje są wypłacane na bieżąco, mało tego niektórzy zawodnicy otrzymali pieniądze nawet przed czasem. Zapewniam, że regulowanie należności w Sudetach od lat nie odbywało się tak rzetelnie. Jak wyglądają nasze zobowiązania wobec trenera? On również ma wszystko wypłacane na czas.
Przypomnijmy, że w trakcie okienka transferowego do Sudetów dołączyło czterech graczy: Sebastian Balcerzak, Bartłomiej Józefowicz, Marcin Sterenga i Tomasz Prostak. Jak na razie ich występy nie przyniosły spodziewanego skutku, a ich postawę na parkiecie prezes klubu ocenia bardzo surowo: - Moich oczekiwań nie zawiódł tylko Marcin Sterenga, ogromnym rozczarowaniem jest Tomasz Prostak, niewiele lepiej spisuje się Sebastian Balcerzak. Wierzę, że wydarzenia z ostatnich dni wyzwolą w nich sportową złość i pokażą podczas meczów, że są godni reprezentować nasz klub. Jeśli obecny wstrząs nie podziała na koszykarzy to w czarnych kolorach widzę walkę o utrzymanie. Jednego, jestem pewien, zespół grający tak jak Sudety przeciwko Zniczowi, I ligi nam nie obroni...

Piotr Kuban