Spartakus przerwał serię porażek
Na czterech porażkach z rzędu zatrzymał się nieprzyjemny licznik Spartakusa Jelenia Góra, który dzisiaj w hali im. Mariana Koczwary pokonał Górnika Wałbrzych 78-59. Mecz nie był zachwycającym widowiskiem, choć emocji i zaskakujących zwrotów akcji w nim nie brakowało. Ostatecznie doświadczenie wzięło górę nad młodzieńczą fantazją, choć w trzeciej kwarcie zanosiło się na sporą niespodziankę.
Jeleniogórzanie już w pierwszej kwarcie opanowali wydarzenia na placu gry, szybko osiągając przewagę oscylującą w okolicach 10 punktów. Nasz zespół górował nad przyjezdnymi zwłaszcza skutecznością, wałbrzyszanie często z łatwością potrafili sobie wypracować pozycje podkoszowe, ale z reguły niemiłosiernie pudłowali. Zmartwieniem trenerki Spartakusa Joanny Kawalec była natomiast kontuzja Wojciecha Gniadzika, który wyszedł w pierwszej piątce, by po kilku minutach utykając opuścić boisko.
W drugiej kwarcie utrzymała się tendencja z początku spotkania, a jeleniogórzanie kontrolowali przebieg zmagań i systematycznie powiększali przewagę nad rywalem. Przed drugą połową wynosiła ona 17 punktów, a chwilę po wznowieniu gry 21 oczek. Od tego momentu koszykarzy z Jeleniej Góry ogarnęła niezrozumiała apatia, a rywale rozkręcali się z akcji na akcję i w ciągu kilku minut zniwelowali straty do gospodarzy do jednego punktu. Na szczęście werwy i umiejętności starczyło im tylko na kilka minut. Doświadczeni gracze Spartakusa otrząsnęli się z przewagi Górnika i głównie dzięki dobrej grze Kamila Tokarewicza, Tomasza Góry oraz najskuteczniejszego gracza meczu Kamila Milanceja udało im się szybko oderwać od rywala, który w końcówce spotkania zupełnie się pogubił, czego efektem była masa strat piłki oraz ponownie duża nieskuteczność w akcjach pod koszem gospodarzy.
Spotkanie w jeleniogórskiej hali obserwowała grupa około 20 kibiców z Wałbrzycha, którzy głośno dopingowali i wspierali swój zespół, potrafili też nagrodzić brawami opuszczającego boisko z kontuzją Gniadzika. Raz zagotowało się w ich szeregach, gdy po starciu Huberta Murzacza z Tomaszem Górą, wałbrzyszanin upadł na parkiet, by później przez kilka minut tamować krwotok z nosa na ławce rezerwowych. Jak twierdził po meczu trener Górnika Arkadiusz Chlebda jeleniogórski zawodnik uderzył łokciem w twarz jego podopiecznego. Nie zaprzeczyła temu Joanna Kawalec, dodając jednak, iż Góra był cały czas prowokowany i popychany przez rywala.
KSW SPARTAKUS JELENIA GÓRA - JKKS GÓRNIK WAŁBRZYCH 78-59 (19-8, 20-14, 9-22, 30-15)
KSW: Tokarewicz - 10, Rachmiel - 2, Milancej - 23, Samiec - 6, Góra - 13, Nowicki - 8, Jaszczur - 12, Kiciński - 4, Gniadzik.
Piotr Kuban
foto: Jarosław Frątczak
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży