Jesienny alfabet "okręgówki" Grzegorza Bereziuka
Pierwsza runda w klasie okręgowej pokazała, że piłka nożna w regionie nie traci na popularności. Kibice powinni być zadowoleni, bo rywalizacja przyniosła wiele ciekawych rozstrzygnięć.
A jak arbiter. Trzeba się cieszyć, że sędziowanie w rundzie jesiennej nie budziło zbyt wielu negatywnych emocji nawet w przypadku znanego z kontrowersyjnych decyzji Arkadiusza Karabana.
B jak beniaminek. W tym sezonie oglądamy czterech, spośród których najlepiej poradził sobie Leśnik. Zespół z Osiecznicy znacznie wzmocnił się piłkarzami z rozwiązanej drużyny Twardego Świętoszów co w niczym nie umniejsza sukcesu drużyny prezesa Janusza Puzio jakim jest trzecia pozycja i strata zaledwie punktu do lidera.
C jak cwaniactwo. Sympatyczny prezes Lotnika Tadeusz Chwałek, na co dzień jeleniogórski dostawca drobiu najpierw zbudował ciekawy zespół, a później nie dał się oskubać z 3 punktów Victorii. Przychodzi na myśl scena z popularnego filmu: - Jest tu jakiś cwaniak? Tak, to płaci podwójnie. Victoria po wizycie w Jeżowie Sudeckim stracili punkty i kasę.
D jak Dudziak Tomasz. Menager kowarskiej Olimpii to w tej chwili najbardziej rozpoznawalna osoba na lokalnym podwórku piłkarskim. Choć jest postacią kontrowersyjną dodaje kolorytu rozgrywkom. Dzięki swoim wypowiedziom w prasie często pobudza do dyskusji w piłkarskim środowisku.
E jak entuzjaści. Tych na stadionach, za wyjątkiem Kowar, coraz mniej. Większość niestety woli wbijać igły swoim "ulubieńcom". Każdy ma prawo do swojego zdania, ale czym innym jest krytyka, a czym innym zauważalna satysfakcja z czyjegoś niepowodzenia. - Największe szczęście, czyjeś nieszczęście - stare porzekadło ciągle ma swoje zastosowanie wśród "sympatyków" wielu drużyn.
F jak faworyt. A właściwie jego brak. O miejsca premiowane promocją do IV ligi będą bić się BKS Bobrzanie, Łużyce i kowarska Olimpia. Faworytom krwi napsuć będzie chciał groźny Lotnik, Włókniarz i Leśnik. Na półmetku sezonu zespoły dzieli niewielka różnica. Zapowiada się masa emocji w efekcie czego kibice zamiast odliczać dni do Euro 2012 z utęsknieniem wyczekują startu rundy wiosennej.
G jak generał. Mowa o 42 letnim trenerze Czarnych. Jan Wrona mimo dręczących go urazów nie myśli o zawieszeniu butów na kołek. I bardzo dobrze, bo zespół straciłby swój mózg i jednocześnie kilkadziesiąt procent swojej wartości.
H jak hala sportowa. Niezbędne miejsce podczas zimowych przygotowań do wiosennych zmagań. Okazuje się, że owe przygotowanie zdecyduje o położeniu większości drużyn w przyszłym sezonie.
I jak internet. W nim rządzili przekonani o swojej anonimowości tzw. "internetowi napinacze". Jak co sezon nie brakowało ich na wszelkiego rodzaju forach. Zapominają o tym, że jeśli obrażają piłkarzy czy trenerów, łatwo można ich namierzyć i ukarać.
J jak junior. O tych utalentowanych coraz trudniej, szczególnie w czasie niżu demograficznego, brakiem możliwości zapewnienia dobrych warunków do rozwoju i małego zainteresowania sportem w ogóle.
K jak kompromitacja. Pojęcie idealnie pasuje do wyczynu BKS Bobrzanie. W meczu dwóch drużyn aspirujących do awansu zespół trenera Marcina Cilińskiego przegrał na swoim boisku z Łużycami 0:5. Wynik dotarł nawet do Manchesteru, gdzie w ślady lubanian poszło City, ogrywając na terenie rywala Czerwone Diabły 6:1.
L jak ligowiec. Na boiskach jeleniogórskiej okręgówki coraz chętniej pojawiają się piłkarze z ligowym doświadczeniem. Najbardziej znanym jest Arkadiusz Sojka z Piasta Dziwiszów oraz Paweł Żmudziński, Wojciech Olszowiak z BKS Bobrzanie i Maciej Udod z Olimpii Kowary. Należy wspomnieć również o byłych trzecioligowcach Twardego. Być może w odwrotnym kierunku ruszy utalentowany zawodnik Łużyc Marek Majka.
Ł jak łączenie funkcji. Coraz częściej dochodzi do sytuacji, że funkcję piłkarza i trenera łączy ta sama osoba. Takich przypadków jesienią było aż 10 - w Wykrotach, Mirsku, Olszynie, Ruszowie, Kamiennej Górze, Osiecznicy, Wojcieszowie, Dziwiszowie, Jeżowie Sudeckim orz Lwówku Śl.
M jak Mitera Zbigniew. Znany i charyzmatyczny były prezes Sparty Zebrzydowa stał się spokojnym kibicem. Widziany na boiskach Wykrot, Osiecznicy, Bolesławca i Lubania ubolewa nad A-klasowym losem swojej drużyny. Tak charyzmatycznych osób w okręgówce coraz mniej.
N jak nadzieja. To ta, która umiera ostatnia. GKS Raciborowice jesienią uzbierał tylko 6 pkt. i stoi pierwszy w kolejce do opuszczenia rozgrywek. W klubie wierzą, że wiosną degradacji uda się uniknąć. Do tego chyba potrzebne są jednak zmiany.
O jak oszustwo. Tego zdaniem Wydziału Gier i przedstawicieli Lotnika próbowała dopuścić się Victoria. W 10. kolejce ruszowianie na boisku w Jeżowie Sudeckim wygrali 4:3. W siedzibie OZPN ustalono, że w składzie gości wystąpiło w tym meczu dwóch nieuprawnionych do gry piłkarzy. Victoria za próbę oszustwa straciła 3 pkt., a także kilkaset zł.
P jak Puchar Polski. Inaczej przymusowa pańszczyzna. Od kilku lat rośnie spadek zainteresowania drużyn tymi rozgrywkami. Wiąże się to z kosztami i wątpliwej jakości nagrodą przyznawaną dla zwycięzcy. Dlatego dochodzi do porażek typu Lotnik - Karkonosze (juniorzy), Olsza - Nysa Zgorzelec czy Brzeźnik - BKS Bobrzanie.
R jak ruchy transferowe. W tym sezonie na miano króla polowania zasłużyła Olimpia Kowary, której wzmocnienia przełożyły się na jakość i miejsce w tabeli. Aktywni byli również działacze Olimpii Kamienna Góra, Czarnych Lwówek i BKS Bobrzanie jednak ci ostatni doznali po spadku z IV ligi znaczących osłabień. Zimowe okienko to trudny czas transferów. Czas pokaże kto tym razem założy koronę.
S jak snajper. Niekwestionowanym królem pola karnego jest Krzysztof Mazur, zdobywca 18 goli dla Łużyc. Od kilku sezonów przewodzi na liście superstrzelców, a dorównać mu próbują Jarosław Wichowski z Mirska i Sebastian Szujewski z Kowar.
T jak twierdza. Flaga na stadionie Olimpii z napisem "Twierdza Kowary" znalazła odzwierciedlenie na boisku. Olimpia, podobnie jak Łużyce nie przegrała u siebie ani jednego spotkania. Kibice obu klubów mogą wiosną śmiało skandować: Twierdza Kowary, Twierdza Lubań.
U jak uwaga. Uważnie należy śledzić poczynania jeleniogórskich czwartoligowców bowiem ma to przełożenie na spadki w okręgówce. Może się okazać, że los niektórych będzie zależał od postawy Nysy Zgorzelec czy Piasta Zawidów. Dlatego trzymajmy kciuki i kibicujmy naszym drużynom.
W jak Wichowski Jarosław. Po odejściu z Karkonoszy Jelenia Góra i objęciu posady grającego trenera Włókniarza Mirsk wyraźnie odżył. Jesienią strzelił dla mirszczan 15 bramek. Co ciekawe popularny Wicher podobną sytuację przeżywał kilka lat temu kiedy w identycznej roli spełniał się w Sparcie Zebrzydowa.
Z jak zwycięstwo. Dla jednych oznacza awans dla innych utrzymanie. Od lat mówi się o wiośnie cudów dlatego najważniejsze aby globalnie wygrał sport dający radość kibicom, działaczom i zawodnikom. Czysta gra sprawia, że wszyscy stają się zwycięzcami. Tego wszystkim drużynom życzymy.
Grzegorz Bereziuk
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży