Fatalne zakończenie niezłej rundy w wykonaniu Karkonoszy

Smutek i nostalgia, tak można pokrótce skomentować ostatni mecz Karkonoszy Jelenia Góra na boiskach IV ligi w 2011 roku. Spisujący się więcej niż przyzwoicie w rundzie jesiennej biało - niebiescy stracili zupełnie formę w jej końcówce, czego najlepszym dowodem był dzisiejszy mecz, absolutnie zasłużenie wygrany przez Miedź, co potwierdził po spotkaniu trener Karkonoszy Artur Milewski: - Goście byli zdecydowanie lepsi, zdominowali nas w każdym elemencie gry, a wynik tego spotkania mógł być dla nas zdecydowanie gorszy niż 1-3...
Już w 2-ej minucie wynik mógł otworzyć bardzo groźny tego dnia Marcin Orłowski, jednak jego uderzenie z rzutu wolnego Michał Dubiel zdołał sparować na rzut rożny. W 10-ej minucie już nie było "zmiłuj", po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę przejął popularny "Orzeł", prostym zwodem położył na ziemi Łukasza Bizonia i strzałem w długi róg zapewnił prowadzenie legniczanom. Nasi piłkarze dopiero po kwadransie otrząsnęli się z dominacji gości. W 23-ej minucie bardzo groźnie z rzutu wolnego uderzył Paweł Walczak i choć odległość była znaczna, Andrzej Budnik z najwyższym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Cztery minuty później Karkonosze przeprowadziły najładniejszą akcję meczu, wymianę kilku podań zakończyła centra Roberta Piaszczyka, po której Marcin Krupa skierował piłkę głową do siatki obok bezradnego golkipera gości. Strzelony gol powiał wiatrem w plecy jeleniogórzan, co przełożyło się na najlepszy kwadrans w ich wykonaniu w tym pojedynku. Ponownie groźniej strzelał Walczak, z ostrego kąta swoją szansę miał też Piaszczyk. Swoje szanse mieli też goście, a najlepszą Ireneusz Chrzanowski, jednak Dubiel obronił jego główkę oraz dobitkę tego uderzenia nogą. Gdy zawodnicy obu ekip czekali na gwizdek rozpoczynający przerwę, rewelacyjną akcję przeprowadził Mateusz Kuzimski. Gracz Miedzi odberał piłkę Danielowi Ziomkowi, wpadł w pole karne gospodarzy, tam "skręcił" pięciu obrońców KSK i wyłożył piłkę jak na tacy Orłowskiemu. Efekt - legniczanie zeszli do szatni z przewagą jednego gola.
Po przerwie dominacja przyjezdnych nie podlegała już dyskusji. W 50-ej minucie z trudem wybił piłkę po strzale Chrzanowskiego, 10 minut później nie miał już tyle szczęścia i musiał wyciągać piłkę z sieci, gdy podanie Orłowskiego na gola zamienił Dominik Piotrowski. W końcówce Marek Wawrzyniak we własnym polu karnym wyciął Chrzanowskiego i przed szansą skompletowania hat - tricka stanął Orłowski, jednak Dubiel stanął na wysokości zadania, chroniąc tym samym swój zespół od kompromitacji.
Na koniec warto nadmienić, iż mecz odbył się na stadionie przy ulicy Lubańskiej, gdyż przy Złotniczej przedwcześnie i samowolnie w sobotni poranek rozpoczęto prace związane z przebudową Stadionu Miejskiego. Przeczytacie o tym w osobnym tekście.

Bramki: 0-1 Orłowski 10', 1-1 Krupa 27', 1-2 Orłowski 45', 1-3 Piotrowski 60'.
Żółte kartki: Gałuszka oraz Madziała, Orłowski.
Sędziowali: Krystian Kubik jako główny oraz Lucjan Mateja i Mateusz Pancerz.
Widzów: 50.

KSK: Dubiel - Bizoń, Wawrzyniak, Jurkowski, Ziomek, Walczak (73' Kik), Gałuszka (73' Rudnicki), Krakówka, Bednarczyk, Krupa (46' Murdza), Piaszczyk.
MIEDŹ: Budnik - Kucharzak, Mockało, Niewiadomski, Madziała (46' Wyżga), Piotrowski, Chrzanowski, Kowal (69' Kulikowski), Kalicki, Kuzimski, Orłowski.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban