Bezbramkowy remis w Zawidowie

Remis jest sukcesem gospodarzy, którzy do meczu przystąpili bez Kazimierskiego, Kotelnickiego, Woźnego, Sareło i Ryża. - To nasi podstawowi piłkarze. Tym bardziej chłopakom należą się słowa uznania - podkreślił wiceprezes Piasta Janusz Kuszaj. Więcej smutku panowało po meczu w obozie Sokoła. - Zremisowaliśmy spotkanie, które powinniśmy wygrać różnicą kilku bramek - komentował trener Sokoła Zygmunt Peterek. W pierwszej połowie zespół z Wielkiej Lipy faktycznie przeważał, ale poza niewykorzystaną sytuacją sam na sam Pyzłowskiego z Gilewskim (górą był bramkarz Piasta) strzały gości były niecelne. Więcej szczęścia zawidowianie mieli w drugiej połowie. Tuż po przerwie świetnie uderzył Pyzłowski, ławka Sokoła poderwała się z miejsc, ale ku zdumieniu gości Gilewski zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Chwilę później bramkarz Piasta wygrał pojedynek z Wielgusem. Ten sam piłkarz kilka minut później strzelił w słupek. To mogło się zemścić. - Przed meczem przeżywaliśmy jak to będzie. Tymczasem gdyby Tomek Grabowski i Konrad Tkaczyk zachowali trochę zimnej krwi, to nawet mogliśmy wygrać. Trzeba jednak oddać, że rywale mieli swoje szanse i remis jest wynikiem sprawiedliwym - dodał wiceprezes Piasta. Brak skuteczności nie był jedynym zmartwieniem ekipy Sokoła. W 61. min spotkania po starciu z rywalem mocno ucierpiał Bełkowski, który z mocno okaleczoną skórą w okolicy oka został odwieziony do szpitala.

PIAST ZAWIDÓW - SOKÓŁ WIELKA LIPA 0:0

Żółte kartki: Michalkiewicz, Baran, Grabowski oraz Pyzłowski, Tomanik.
Sędziował: Krystian Kubik (Wałbrzych).
Widzów: 150.

ZAWIDÓW: Gilewski - A. Gorzka, Baran, Tylutki, Wichowski, Kleszczyński (85 K. Gorzka), Kozłowski, Tkaczyk, Krajewski, Michalkiewicz, Grabowski.
SOKÓŁ: Ramiączek - Chmielewski, Pruchnicki, Tworek, Kupiec, Siembab, Tomanik, Kudyba (66 Korkosz), Bełkowski (61 Szurek), Pyzłowski, Wielgus (70 Chruściel).

(GB)