Remis na szczycie okręgówki

W meczu na szczycie klasy okręgowej Łużyce Lubań zremisowały z Olimpią Kowary 1:1.

Obie ekipy przystąpiły do meczu w okrojonych składach. W ekipie gospodarzy zabrakło Marka Majki. Olimpia z kolei była osłabiona brakiem Sebastiana Szujewskiego i Macieja Udoda, którzy mają kłopoty ze zdrowiem.
Hit jesieni nie rozczarował i zakończył się remisem, który nie powinien krzywdzić żadnej ze stron. Od samego początku osoby zgromadzone na trybunach, w tym prezes OZPN Jelenia Góra Andrzej Kowal oraz trener koordynator Tadeusz Gawin obserwowały zaciętą walkę. Były też sytuacje pod obiema bramkami. Pierwszy raz zakotłowało się pod bramką Olimpii, którą dopingowała kilkudziesięciu osobowa grupa fanów. W 8. min po dośrodkowaniu Kusiaka głową na bramkę kowarzan uderzał Misiurek, bez powodzenia. W miarę upływu czasu coraz lepiej radzili sobie gracze trenera Adriana Szczurka. Olimpia utrzymywała się przy piłce, starała się konstruować zespołowe akcje i dość często gościła na połowie Łużyc. Lepsze okazje do zdobycia gola w tym czasie stwarzali sobie jednak gospodarze. Okazję miał Jakimowicz, a także Mazur. Im bliżej było końca pierwszej połowy tym mecz zaczął nabierać rumieńców. Emocje nie miały jednak wiele wspólnego ze sportem. W 43. min zdaniem gości Kusiak uderzył bez piłki Piskorza, co umknęło uwadze arbitra. Nerwy puściły trenerowi Adrianowi Szczurkowi i menadżerowi Olimpii Tomaszowi Dudziakowi, którzy zostali odesłani na trybuny. Minutę później Jakimowicz wyłuskał piłkę, następnie dograł ją do Mazura i ten nie zmarnował okazji. Tuż przed przerwą mógł być remis, ale Duński nie zdołał w dobrej sytuacji skierować piłki do siatki.
Dużo działo się też po przerwie. Za sprawą Kusiaka gospodarze mogli prowadzić już 2:0. Pomocnik Łużyc w dwóch świetnych okazjach, w tym sam na sam nie trafił w światło bramki. Zmarnowane sytuacje mogły zemścić się na drużynie z Lubania w 63. min, ale Gliński w sytuacji sam na sam z Janczykiem fatalnie spudłował. 4 min później było jednak 1:1. Lużyński nieprzepisowo powstrzymał Duńskiego i Piotr Bajer bez wahania wskazał na wapno. Do piłki podszedł Chrząszcz i bez skrupułów strzelił pod poprzeczkę. Wynik do końca już się nie zmienił, choć nie brakowało okazji by było inaczej. Głównie za sprawą gospodarzy, którym jednak brakowało dokładności. – Uważam, że remis jest wynikiem sprawiedliwym. Mieliśmy swoje okazje, mieli je także gospodarze. W kilku sytuacjach uważam, że arbitrzy popełnili drobne błędy, ale nie miały one wpływu na wynik rywalizacji – powiedział po meczu bramkarz Olimpii Jan Szaciłło.

ŁUŻYCE LUBAŃ – OLIMPIA KOWARY 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Mazur (44), 1:1 Chrząszcz (67-karny). Żółte kartki: Fereniec, Czuchryta, Łotecki oraz Chrząszcz, Piskórz, Gliński, Rodziewicz. Sędziował: Piotr Bajer. Widzów: 250.

ŁUŻYCE: Janczyk – Andruchów, Czuchryta, Malinowski (65 Łotecki), Łużyński, Mazur, Bojdziński (72 Szymański), Misiurek (68 Fereniec), Kusiak, Skwara, Jakimowicz.

OLIMPIA: Szaciłło – Rodziewicz, Piskórz, Zagrodnik, Gliński, Bednarz (54 Kwak), Kowalczyk, Chrząszcz, Kafel, Lis (89 P. Hobgarski), Duński (73 J. Hobgarski).

(GB)