Lotnik odprawił z kwitkiem kamiennogórską Olimpię

Zespół trenera Kazimierza Hamowskiego przełamał się po ostatnich niepowodzeniach. Jeżowianie mieli nieco ułatwione zadanie bowiem Olimpia przyjechała na mecz bez Wojtarowicza, Horyka i Lipińskiego. Pierwszy gol dla gospodarzy padł w 25. min. Wówczas arbiter dopatrzył się faulu Hadały na Suchaneckim i wskazał na wapno. Do piłki podszedł sam poszkodowany i wymierzył sprawiedliwość. Wynik 10 min później podwyższył Górgul. Prowadzenie pozwoliło gospodarzom kontrolować grę i szukać okazji do kontr. Po jednej z nich w 65. min w polu karnym Kocot został sfaulowany przez Krawczyka. Tym razem gola z 11m zdobył Kurzelewski. Strzelec bramki trafienie zadedykował synowi, który przyszedł na świat w połowie minionego tygodnia. Gratulujemy! W trakcie spotkania okazje do zdobycia gola stworzyła sobie też Olimpia. Szczęścia nie mieli jednak Fraś i Dobrzański. W jednej sytuacji ten drugi zdaniem gości był sfaulowany w polu karnym, ale arbiter przewinienia się nie dopatrzył.

LOTNIK - KAMIENNA GÓRA 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Suchanecki (25-karny), 2:0 Górgul (35), 3:0 Kurzelewski (65-karny).
Sędziował: Krzysztof Sobol.
Widzów: 100.

LOTNIK: Hałka - Maćkowski, K. Hamowski, Palimąka, Kraiński, Górgul (85 P. Hamowski), Gołąb, Jurczyk (55 Kurzelewski), Pieńkowski, Kocot, Suchanecki.
KAMIENNA GÓRA: D. Powiertowski - Smoczyk, Wilk, Sobota (80 Buda), Hadała (70 Kałoń), R. Duda (35 Krawczyk), A. Duda, P. Powiertowski, Mittelstadt, Dobrzański, Fraś.

(GB)