Słaba druga połowa kluczem do porażki Lotnika

Ciekawe widowisko z siedmioma golami, mnóstwem sytuacji i nieoczekiwanymi zwrotami wydarzeń obejrzeli kibice w Jeżowie Sudeckim. Górą w nim byli piłkarze Victorii Ruszów, którzy pokonali miejscowego Lotnika 4-3. Na wygraną goście musieli solidnie się napracować, a o jej utrzymanie drżeli do ostatniej sekundy.
Pierwsze pół godziny to zdecydowana przewaga miejscowych. Rzadko ogląda się mecz, w którym jedna strona jest w stanie zdominować przeciwnika do tego stopnia, iż ten nie jest w stanie oddalić piłki dalej niż 30-40 metrów od własnej bramki. Mimo takiego stanu rzeczy to goście jako pierwsi mogli cieszyć się z gola. W 10-ej minucie chaotyczny atak przeprowadzili ruszowianie, piłkę na wysokości pola karnego otrzymał Ireneusz Machacz. Jego dośrodkowania w niezrozumiały sposób nie byli w stanie przeciąć dwaj obrońcy Lotnika i Sebastian Żelazek z najbliższej odległości pokonał Artura Hałkę.
Gol ten nie zraził miejscowych, którzy szybko wzięli się za odrabianie strat. W 20-ej minucie z rzutu wolnego w pole karne rywali wprost na głowę Michała Macura dośrodkował Michał Gołąb. Strzał był precyzyjny, przy słupku, więc Konradowi Małachowskiemu nie pozostało nic innego jak wyjąć piłkę z siatki. Dwie minuty później musiał uczynić to ponownie, a na listę strzelców ponownie wpisał się Macur, tym razem celną główką wykańczając centrę Mateusza Kraińskiego. Wynik ten nie uległ już zmianie do końca pierwszej połowy, choć sytuacji do jego podwyższenia jeżowianom nie brakowało.
Po przerwie na boisko wyszły dwie zupełnie odmienione jedenastki, teraz to gospodarze grali wolno i apatycznie, a goście z werwą wzięli się odrabiania strat. Już w pierwszej akcji ofensywnej w poprzeczkę trafił piłką Szymon Patyna. Gol dla ruszowian wisiał w powietrzu i w 52-ej minucie stał się faktem. Dobre podanie od Marcina Jaworskiego na linię pola karnego otrzymał Damian Magelan i po przyjęciu piłki uderzył z powietrza nie do obrony. Ten sam zawodnik osiem minut później wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3-2, przepiękną główką finalizując kapitalne dośrodkowanie Dariusza Dziewiątaka.
Utrata prowadzenia nie wyzwoliła dodatkowej mobilizacji w szeregach zespołu Kazimierza Hamowskiego. Gospodarze nadal nie mieli pomysłu na akcje ofensywne i rozmontowanie obrony rywali. Pięć minut przed końcem spotkania na szarżę w pole karne przeciwnika zdecydował się Maciej Suchanecki, który został sfaulowany i dobrze prowadzący zawody Arkadiusz Karaban podyktował rzut karny dla jeżowian. Fatalnie przestrzelił go Gołąb, a chwilę później nadzieje na punkty odebrał graczom Lotnika Machcacz, uderzeniem z ok. 30 metrów pokonując źle ustawionego Hałkę. Gol Filipa Pieńkowskiego w doliczonym czasie gry zmniejszył już tylko rozmiary porażki.
- Nie wiem co się stało z moim zespołem w drugich 45 minutach. Muszę spokojnie przeanalizować jak w ciągu 15 minut przerwy zmieniliśmy się z ekipy dyktującej warunki na dostarczyciela punktów - nie krył goryczy z porażki trener Lotnika Kazimierz Hamowski.

LOTNIK DRX JEŻÓW SUDECKI - VICTORIA RUSZÓW 3-4 (2-1)

Bramki: 0-1 Żelazek 10', 1-1 Macur 20', 2-1 Macur 22', 2-2 Magelan 52', 2-3 Magelan 60', 2-4 Machacz 88', 3-4 Pieńkowski 90'.
Czerwone kartki: Patyna 83' za dwie żółte.
Żółte kartki: Hamowski oraz Jaworski.
Sędziowali: Arkadiusz Karaban jako główny oraz Alojzy Matejewicz i Piotr Nowicki.
Widzów: 100.

LOTNIK: Hałka - Kraiński, Gołąb, Pieńkowski, Suchanecki, Hamowski, Macur, Maćkowski, Jurczyk, Kocot (46' Zieliński), Górgul.
VICTORIA: Małachowski - Brzyski (35' Bernard), Patyna, Bareła, Dziewiątak, Grzelakowski, Góral, Jaworski, Machacz (90' Dziopa), Magelan, Żelazek.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban