Juniorzy Karkonoszy postraszyli Zagłębie

Najtrudniejszego z możliwych rywali przydzielił Dolnośląski Związek Piłki Nożnej piłkarzom Karkonoszy Jelenia Góra na inaugurację ligi dolnośląskiej juniorów. Było nim oczywiście Zagłębie Lubin, potentat w młodzieżowym futbolu nie tylko na arenach Dolnego Śląska, ale i całego kraju. Mimo to jeleniogórzanie nie przerazili się renomowanego rywala i z wiarą we własne umiejętności wybiegli na murawę stadionu przy ulicy Złotniczej w Jeleniej Górze. Nie znaczy to, że biało - niebiescy nie mieli respektu dla "Miedziowych". Zespół Tomasza Walczaka grał mądrze główną wagę przywiązując do pilnowania własnej bramki, jeśli się nadarzała okazja do kontry, jeleniogórzanie to czynili, dodajmy z dużo lepszym skutkiem niż lubinianie, których działania ofensywne kończyły się przed polem karnym Karkonoszy.
Już w 10-ej minucie we wprost wymarzonej sytuacji znalazł się Marcin Bednarczyk, gracz gospodarzy miał przed sobą tylko bramkarza Zagłębia i zamiast wybrać rozwiązanie oparte na technicznym zakończeniu akcji, zdecydował się na uderzenie siłowe, który minęło bramkę strzeżoną przez Amadeusza Skrzyniarza. Przy kolejnej próbie Bednarczyk był jeszcze bliżej zdobycia gola, niestety jego strzał z rzutu wolnego wylądował na poprzeczce bramki lubinian. W 30-ej minucie ponownie w roli głównej wystąpił Bednarczyk, który z prawej strony wpadł w "szesnastkę" rywali, gdzie został wzięty w kleszcze przez dwóch zawodników Zagłębia i sędzia wskazał na rzut karny. Wymarzonej szansy na objęcie prowadzenia nie wykorzystał Paweł Kierlik, uderzając słabo i sygnalizowanie, co znacznie ułatwiło interwencję Skrzyniarzowi. Jeśli chodzi o poczynania ofensywne Zagłębia to naprawdę ciężko wskazać klarowne sytuacje pod bramką Macieja Krzewiniaka. Owszem goście przeważali, znacznie częściej operowali piłką, jednak ich pomysły kończyły się 25 metrów przed bramką Karkonoszy.
Na drugą połowę lubinianie wyszli wyraźnie pobudzeni i choć grali z większym zaangażowaniem nadal ich ataki rozbijały się o mądrze broniących się jeleniogórzan. Kto wie jak potoczyłby się losy tego spotkania, gdyby nie makabryczny błąd Krzewiniaka, który w kompromitujący sposób przepuścił piłkę po anemicznym strzale Damiana Kowalczyka. Bramkarz Karkonoszy nie raczył nawet kucnąć i na stojąco chciał złapać futbolówkę, a ta przełamała mu palce i wpadła między nogami do siatki...
Stracony gol momentalnie podłamał walczących przez godzinę w niemiłosiernym upale graczy z Jeleniej Góry. Chwilę później było już po zawodach, w polu karnym piłkę otrzymał Kowalczyk, Krzewiniak "pajacykiem" próbował go powstrzymać, ale piłka po odbiciu się od niego trafiła do zawodnika Zagłębie, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Ponadto bramkarz Karkonoszy odniósł kontuzję i musiał opuścić boisko, zastąpił go Robert Winogrodzki. Podobnie jak jego poprzednik i on dwa razy skapitulował, a pozostałe gole dla gości były autorstwa Bartosza Romana i ponownie Kowalczyka. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Zagłębia 4-0.
Z uznaniem o postawie jeleniogórzan wypowiadał się po spotkaniu trener gości Andrzej Turkowski. Przyznał, że jego zespół w pierwszej połowie nie miał pomysłu na grę, a mecz ułożył się dla jego drużyny dopiero po zdobyciu pierwszego gola. Szkoleniowiec Zagłębia zwrócił uwagę na Marcina Bendarczyka, przyznał, że chętnie zobaczyłby tego zawodnika u siebie na treningu i w wewnętrznych grach kontrolnych, gdyż dopiero wtedy mógłby ocenić jego przydatność do swojego zespołu.
- Nie winię Macieja Krzewiniaka za tę porażkę, jest młody i musi się jeszcze dużo uczyć jak i cały zespół. Zapominamy o tej porażce i myślimy o kolejnych pojedynkach, tym razem z zespołami ze Świdnicy. Wierzę, że szybko złapiemy odpowiedni rytm i zaczniemy gromadzić punkty - powiedział po spotkaniu Tomasz Walczak, trener Karkonoszy Jelenia Góra.
Dodajmy, iż mecz poprzedziła miła uroczystość, mianowicie wiceprezes OZPN Jelenia Góra Tadeusz Gawin w towarzystwie prezesa Tadeusza Dudy i trenera gości Andrzeja Turkowskiego wręczył kapitanowi Karkonoszy Bartoszowi Hermanowi puchar za wygranie jeleniogórskiej ligi okręgowej w sezonie 2010/11. Miejmy nadzieję, że szybko takiej uroczystości nie uda się powtórzyć, co będzie oznaczało, iż jeleniogórzanie na dobre zadomowili się w lidze dolnośląskiej juniorów.

KSK: Krzewiniak - Szeliga, Maryszczak, Kierlik, Gozdek, Bednarczyk, Gajewski, Chwedorowicz, Szczepaniak, Herman, Szaraniec. Rezerwowi: Winogrodzki, Michalak, Szlachetka, Celencewicz, Krystecki, Nogaś.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban


Mecz z Zagłębiem będzie można obejrzeć w tygodniu na antenie Telewizji Odra i Telewizji Dami. Migawki znajdą się również w serwisach informacyjnych tych stacji, m.in. będzie można je obejrzeć na naszym portalu w zakładce "Informacje TV Odra".