Bezbramkowa inauguracja w Mysłakowicach
Nowy sezon rozpoczęli dzisiaj piłkarze jeleniogórskiej A-klasy. W Mysłakowicach miejscowy Orzeł zmierzył się z Woskarem Szklarska Poręba i choć nie był faworytem tej potyczki, zdołał zremisować bezbramkowo, a gdyby jego gracze byli skuteczniejsi mogli rozstrzygnąć zawody na swoją korzyść.
Zespół trenera Marka Herzberga latem odnotował kilka ubytków, m.in. karierę zakończył Marek Ociepa, a do Endico Mitexu Podgórzyn odszedł bramkostrzelny Marcin Binasiewicz. Bez zmian personalnych nie obeszło się też w Woskarze, można nawet powiedzieć, iż doszło w tym klubie do rewolucji kadrowej. Duża grupa zawodników zasiliła szeregi sąsiada zza miedzy - piechowickiej Lechii, ponadto gracze spadkowicza z ligi okręgowej pojawili się też w kadrach Lotnika Jeżów Sudecki, Endico Mitexu i Karkonoszy Jelenia Góra. W zamian prezes Krzysztof Jahn pozyskał braci Lizaków - Tomasza i Michała, graczy dziwiszowskiego Piasta - Pawła Duzinkiewicza i Łukasza Chwedorowicza oraz namówił do powrotu Łukasza Ceratowskiego, który miał w swojej karierze epizody w Karkonoszach i Chojniku Jelenia Góra.
Mecz w Mysłakowicach przez większość czasu toczył się pod dyktando gości, ale nijak miało się to do ilości dogodnych okazji do zdobycia gola. Gracze Woskara co rusz mozolnie konstruowali atak pozycyjny, ale brakowało im pomysłu na rozerwanie mądrze grającej defensywy mysłakowiczan. Najlepsze okazje podopieczni trenera Marka Siatraka mieli po stałych fragmentach gry, niestety dla nich Tomasz Lizak raz przegrał pojedynek z Jackiem Szeszką, a w drugim przypadku przeniósł futbolówkę wysoko nad poprzeczką bramki gospodarzy. Ci natomiast groźnie kontrowali, a ich ataki inicjowali sprawnie poruszający się na skrzydłach Krzysztof Kieć i Filip Błaszczyk. Na ich podania czatował głównie Kamil Szczepkowicz, jednak młody zawodnik nie potrafił pokonać Tomasza Stefanowicza, a raz znakomitą interwencją uprzedził go Rafał Masłowski.
Druga połowa to przysłowiowe bicie piany, obraz gry zmienił się na gorsze, gra toczyła się głównie w strefie środkowej, a zawodnicy z minuty na minutę słabli odczuwając skutki lejącego się z nieba żaru. Akcję gości próbował rozruszać Przemysław Wajda, ale choć wykazywał on dużą ochotę do gry, jego poczynania cechował spory chaos i brak zrozumienia z kolegami. Ostatnie minuty to dominacja Orła, którego gracze zwietrzyli szansę na komplet punktów, ale niestety tego dnia kibicom nie dane było oglądać goli i mecz zakończył się wynikiem 0-0.
- Przed meczem remis brałem w ciemno, teraz odczuwam trochę niedosyt. Nie stać nas na transfery stąd stawiamy w tym sezonie na młodzież. Wierzę, iż stać ją na dobrą grę w bieżącym sezonie, a nauka jaką odbiorą chłopcy powinna pozwolić na zbudowanie silniejszego zespołu w następnych latach - dzieli się swoimi spostrzeżeniami Marek Herzberg, trener Orła Mysłakowice.
- Liczyłem na lepszą postawę swojej drużyny, w pierwszej połowie jakoś to jeszcze wyglądało, po przerwie lepiej prezentowali się gospodarze. Mamy zupełnie nowy zespół, który potrzebuje czasu by zaskoczyły wszystkie trybiki. Liczę, że nasza forma będzie rosła z meczu na mecz - mówi Marek Siatrak.
ORZEŁ MYSŁAKOWICE - WOSKAR SZKLARSKA PORĘBA 0-0
Żółte kartki: Szczepkowski oraz M. Lizak, Pędzich, Duzinkiewicz.
Widzów: 100.
Sędziował: Andrzej Gałuszka.
ORZEŁ: Szeszko - Stępniak, Piekarek, Kocuba, Błaszczyk, Kieć, Linner, Hamowski, Malicki, Szczepkowicz (67' Michalik), Pożoga.
WOSKAR: Stefanowicz - Turczyk, Hutnik, Jahn, Masłowski, Pędzich, Chwedorowicz (46' Duzinkiewicz), Maksymiec (46' Jasiński), T. Lizak (46' M. Lizak), Ceratowski (60' Wajda), Maczek.
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży