Udana inauguracja w wykonaniu Karkonoszy

Od samego rano w Jeleniej Górze lało jak z cebra, nie inaczej było też podczas meczu Karkonosze - Strzelinianka Strzelin, który rozpoczął się o nietypowej porze jak na sobotę - 11:00. Trudne warunki i wczesna pora nie przeszkodziły jednak piłkarzom obu zespołów stworzyć ciekawego widowiska, co najważniejsze zakończonego wygraną Karkonoszy 2-1, którą oklaskiwała skromna grupa 150 kibiców.
Pierwsza połowa stała pod znakiem dominacji gospodarzy, którzy opanowali środek boiska i na nasiąkniętej wodą murawie próbowali stworzyć okazje do zdobycia gola pod bramką Mariusza Bołdyna. Pomimo przewagi biało - niebiescy nie stworzyli ich zbyt wielu, jednak jedną z nich zamienili na gola. W 20-ej minucie z prawej strony pola karnego dośrodkował Paweł Walczak, lecącej piłki nie zdołał wybić żaden z obrońców Strzelinianki, co w konsekwencji sprawiło, iż futbolówka trafiła pod nogi Krzysztofa Micka, a ten strzałem w długi róg pokonał Bołdyna. 1-0 dla Karkonoszy, debiut marzenie młodego zawodnika Woskara Szklarska Poręba.
Po przerwie goście zagrali o niebo lepiej niż w pierwszej połowie i z czasem osiągnęli lekką przewagę. Jej efektem były coraz częstsze zapędy pod pole karne Karkonoszy i strzały na bramkę Roberta Winogrodzkiego. Sygnał do ataku dał Tomasz Grabowski uderzeniem z dystansu, które poszybowało nad poprzeczką, chwilę później wyrównać mógł Rafał Sukiennik, jednak kapitalnie w sytuacji sam na sam spisał się Winogrodzki, instynktownie broniąc strzał rywala. W odpowiedzi z rzutu wolnego szczęścia próbował Marek Wawrzyniak, ale mocno uderzona piłka poszybowała w siną dal.
W 80-ej minucie goście osiągnęli swój cel. Dośrodkowanie w pole karne jeleniogórzan, gdzie minął się z piłką Winogrodzki i klatką piersiową piłkę do pustej bramki skierował Jarosław Wróblewski. Rozochoceni tym faktem piłkarze ze Strzelina szybko ustawili piłkę na środku boiska dając do zrozumienia gospodarzom, iż przyjechali do Jeleniej Góry po komplet punktów. Jeśli tak, to srodze się nacięli, bo dwie minuty przed końcem meczu Łukasz Kowalski wprowadzony w 77-ej minucie na boisko, wyłuskał piłkę spod nóg jednego z graczy Strzelinianki i huknął zza linii pola karnego zmuszając do kapitulacji Bołdyna. Chwilę później dobrze prowadzący zawody Oskar Hupało skorzystał z gwizdka po raz ostatni i jeleniogórzanie mogli cieszyć się z wygranej na otwarcie sezonu 2011/2012.
Dobrym humorem po zakończeniu meczu tryskał trener Karkonoszy Artur Milewski: - Bardzo się cieszę z wygranej, gdyż graliśmy z wymagającym rywalem, a tuż przed spotkaniem okazało się, iż nie będę mógł skorzystać z naszego najlepszego napastnika Marcina Krupy, co pokrzyżowało mi szyki. Zastąpił go Robert Piaszczyk i choć do dzisiaj - podobnie jak Zbigniew Murdza - był tylko na jednym treningu, podjął wyzwanie i pokazał, że wraz ze Zbyszkiem są w stanie pomóc zespołowi wygrywać mecze i zdobywać punkty. Myślę, że czas będzie pracował na naszą korzyść i za kilka tygodni, gdy maszyna zaskoczy pokażemy jeszcze lepszą grę.
Wspomniany przez trenera duet zyskał uznanie obserwujących zmagania ze Strzelinianką kibiców, z dobrej strony pokazali się też inni nowo pozyskani gracze. O występie Micka najlepiej świadczy zdobyty gol, bardzo dobrze zaprezentował się też Tomasz Krakówka. Były zawodnik Twardego Świętoszów znakomicie przerywał akcję rywali w strefie środkowej boiska, walczył o każdą piłkę, starał się też rozgrywać i kreować grę. Jak powiedział jeden z fanów na trybunach, z tej mąki będzie chleb i trudno się z nim nie zgodzić. Warto też oddać co należne Łukaszowi Kowalskiemu, bo chyba wypożyczenie do Woskara wyszło mu na dobre. Piłkarz nieco schudł, odzyskał dawną dynamikę i znów jest sprytny i zadziorny na murawie. Miejmy nadzieję, że strzelony gol doda mu pewności siebie i niedługo znów będziemy oglądać dawnego Kowala, który jest postrachem ligowych bramkarzy i obrońców. Bardziej wartościowym zawodnikiem niż przed wypożyczeniem do Lotnika, wydaje się też być Bartosz Gęca. To może być bardzo udany sezon w jego wykonaniu.
Jak już informowaliśmy w zapowiedzi meczu, dzisiaj na stadionie przy Złotniczej zabrakło Michała Dubiela. Podstawowy bramkarza Karkonoszy od rana przygotowywał się do ślubu, mimo to w tak ważnym dla siebie dniu, był myślami z kolegami. Michał co chwilę dzwonił dowiadywać się o wynik, a doliczony czas gry kazał sobie relacjonować online przez telefon :). Co zrozumiałe, zwycięstwo bardzo go ucieszyło i pozwoliło w komfortowych warunkach kontynuować przygotowania do ceremonii ślubnej, która odbędzie się w kościele Parafii Matki Boskiej Królowej Polski i św. Franciszka z Asyżu przy ulicy Morcinka.

KARKONOSZE JG - STRZELINIANKA STRZELIN 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Micek 20', 1-1 Wróblewski 80', 2-1 Kowalski 88'.
Żółte kartki: Gałuszka oraz Lofek, Burtan, Grabowski.
Sędziowali: Oskar Hupało jako główny oraz Dawid Aksamit i Rafał Bednarz.
Widzów: 150.

KSK: Winogrodzki - Bijan, Gęca, Jurkowski, Wawrzyniak, Walczak, Gałuszka, Krakówka, Micek (70' Ziomek), Murdza (77' Kowalski), Piaszczyk (89' Bednarczyk).
STRZELINIANKA: Bołdyn - Więckowski, Rogan, Skorupski, Lofek (78' Partyka), Wróblewski, Sukiennik, Grabowski, Gierczak, Burtan, Urban.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban (1-24), Grzegorz Bereziuk (25-41)