BKS Bolesławiec jedną nogą w orkęgówce

Prochowiczanka do Bolesławca jechała w roli świeżo upieczonego trzecioligowca. Zespół trenera Jarosława Pedryca awans przypieczętował w środę zwyciężając na wyjeździe MKS. - Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi. Wykonaliśmy bardzo dobrą pracę. Sezon jednak jeszcze się nie skończył. W ostatnich kolejkach będziemy chcieli zagrać na maksymalnej koncentracji i w każdym ze spotkań zagrać o zwycięstwo - powiedział trener Prochowiczanki. Gospodarzy też interesowała wyłącznie wygrana, gdyż tylko w takim wypadku mogliby myśleć o utrzymaniu. Skrzydła nerwowo grającym gospodarzom w 41. min podciął Antosiewicz, który kapitalnie uderzył z dystansu w samo okienko. Ten sam piłkarz w środę zapewnił prochowiczanom awans do trzeciej ligi. BKS Bobrzanie jednak nie rezygnował. W 80. min z pola karnego uderzył Serkies, piłka jeszcze odbiła się od słupka i był remis. – Staraliśmy się w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Niestety nie udało się i o utrzymanie będziemy musieli martwić się do ostatniej kolejki – powiedział po meczu kierownik gospodarzy Henryk Szewc.

BKS BOBRZANIE BOLESŁAWIEC - PROCHOWICZANKA PROCHOWICE 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Antosiewicz (41), 1:1 Serkies (80).
Żółte kartki: E. Nowakowski, Serkies oraz Szczęsny.
Sędziował: Marcin Foremny (Wrocław).
Widzów: 200.

BKS BOBRZANIE: Łokaj – Pietrzak, Wołyński, J. Bochnia, M. Nowakowski, Bednarowski (61 Mucha), Mielnik (46 Szymański), E. Nowakowski, Klimas (72 Janicki), Filipiak, Serkies.
PROCHOWICZANKA: Kijewski – Kanas, Antosiewicz, M. Wojciechowski, M. Kula, Ogórek (78 Azikiewicza), Nowak, Węgłowski (78 Gajewski), Baran, Rusin (61 Szczęsny), K. Wojciechowski (46 Niewdana).

(GB)