Koniec marzeń Woskara Szklarska Poręba o okręgówce

Po dwóch latach gry w lidze okręgowej do A-klasy powraca zespół Woskara Szklarska Poręba. Los klubu rozgrywającego swoje mecze na co dzień w Wojcieszycach przesądził rywal zza miedzy - Lotnik Jeżów Sudecki, który pokonał dzisiaj Woskara na jego boisku 2-1.
Spotkanie w Wojcieszycach mogło zadowolić nawet wybrednych kibiców, na murawie działo się sporo, co ważne dla miejscowych, częściej pod bramką gości. W tej jednak stał dobrze dysponowany Artur Hałka, który zadbał o czyste konto jeżowian w pierwszej połowie, broniąc w kilku sytuacjach znakomicie, zwłaszcza uderzenie Arkadiusza Gwlika po znakomitym crossowym podaniu od Łukasza Kowalskiego.
Fakt, iż piłkarze z Jeżowa Sudeckiego oddali nieco pole rywalom, nie przeszkadzało im tworzyć groźnych akcji pod bramką Tomasza Ruszczyka. W 17-ej minucie w rogu pola karnego Maciej Suchanecki wymanewrował dwóch obrońców gospodarzy i z ostrego kąta strzelił obok golkipera Woskara. Niechybnie padłby gol po tej akcji, ale piłkę zmierzającą do siatki dotknął Sebastian Kocot i sędzia musiał przerwać akcję, sygnalizując pozycję spaloną młodego zawodnika Lotnika. Na szczęście dla niego, kilka minut później nadarzyła się okazja do rehabilitacji. Kocot otrzymał piłkę w polu karnym rywala i ze stoickim spokojem, strzałem w długi róg pokonał Ruszczyka. Jedno bramkowe prowadzenie podopieczni trenera Kazimierza Hamowskiego utrzymali do przerwy.
Druga połowa to zgoła inne widowisko, teraz to goście byli stroną dominującą i oni siali popłoch pod bramką miejscowych. Szczęścia szukał Maciej Suchanecki i Sebastian Kocot, groźnie z dystansu uderzał Leszek Kurzelewski. Efekt dobrej gry jeżowian przyszedł niespełna kwadrans po przerwie. Po szybkiej kontrakcji piłkę w polu karnym otrzymał Suchanecki, wydawało się, iż nic ciekawego z tej akcji się już nie wywiąże, gdyż popularny Suchy stał tyłem do bramki i miał trudną pozycję strzelecką, ale nieoczekiwanie został nieprzepisowo powstrzymany przez Marka Siatrka i sędzia podyktował rzut karny, zamieniony na gola przez kapitana Lotnika Michała Gołębia. 2-0 dla Lotnika.
Pod koniec spotkania M. Siatrak wprowadził na boisku kilku rezerwowych, w tym Przemysława Wajdę i Marcina Maczka. Właśnie ten duet dał w końcówce nutkę nadziei miejscowym fanom na korzystny wynik, gdyż Wajda prostopadłym podaniem obsłużył Maczka, który został sfaulowany przez Hałkę w polu karnym. Gola z jedenastki zdobył Krzysztof Micek, jednak jak się okazało był to ostatni akord tego meczu.
- Niestety nie udało się utrzymać zespołu, co od samego początku wydawało się misją niemożliwą. Wynik smuci, ale cieszę się z poprawy w grze i podejściu moich piłkarzy do wykonywanych zajęć i zaangażowaniu na treningach. Szkoda, że nie potrafiliśmy wykorzystać sytuacji z pierwszej połowy, gdyby tak się stało, zapewne schodzilibyśmy z boiska w zupełnie innych humorach - krótko podsumował zawody Marek Siatrak.

WOSKAR SP - LOTNIK JS 1-2 (0-1)

Bramki: 0-1 Kocot 20', 0-2 Gołąb 57', 1-2 Micek 84'.
Żółte kartki: Hutnik, Szalej, Małek oraz Studniarek, Hałka, Palimąka.
Sędziowali: A. Trudziński jako główny oraz R. Morawski i H. Kulaszyński.
Widzów: 50.

WOSKAR: Ruszczyk - Turczyk, Myjak, Kandyba (75' Wajda), Górgul, Micek, Siatrak, Szalej (70' Khodzamkulov), Hutnik, Kowalski (60' Maczek), Gawlik (80' Małek).
LOTNIK: Hałka - Kurzelewski, Gęca, Zwierzyński, Gołąb, Biskupski (46' Gajewski), Suchanecki, Hamowski, Karmelita, Kocot (70' Palimąka), Studniarek.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban