Radość i łzy bólu piłkarzy Orła w Podgórzynie

Konia z rzędem temu kto w przerwie meczu Endico Mitex Podgórzyn - Orzeł Lubawka przewidziałby porażkę gospodarzy. Zespół prowadzony przez Krzysztofa Cyrka zasłużenie prowadził 2-0 i nic nie wskazywało, iż może tę przewagę roztwonić.
Kilka dni temu odszedł śp. Tadeusz Niemczyk - ikona podgórzyńskiego klubu, stąd nie dziwiły nikogo czarne opaski na strojach zawodników Endico Mitexu. Można było odnieść wrażenie, iż pamięć o zmarłym przyjacielu dała im dodatkową motywację, co szybko przełożyło się na wypracowanie sobie przewagi i dogodne sytuacje pod bramką Wojciecha Kaszuby. Efekt dobrej gry miejscowych przyszedł już w 15-ej minucie, gdy znakomitym uderzeniem z narożnika pola karnego popisał się Dariusz Wojtylak. Wynik na 2-0 chwilę później mógł podwyższyć Tomasz Woźniczka, ale piłka po jego strzale trafiła tylko w słupek. W 32-ej minucie bramkarz Orła skapitulował po raz drugi, uderzenie Tomasz Nosala wylądowało na poprzeczce, a odbitą piłkę z najbliższej odległości głową w siatce umieścił Robert Lambert. Do przerwy 2-0 dla Endico, choć okazji do podwyższenia wyniku nie brakowało, sprawiedliwie trzeba też oddać, iż dwa razy bliscy zdobycia gola byli przyjezdni.
Po przerwie powróciły koszmary gospodarzy z poprzednich spotkań, a zwłaszcza z meczu z Chojnikiem. W 50-ej minucie piłkarze Orła zdobyli gola kontaktowego, a jego pechowym strzelcem był Łukasz Kaseja, który interweniując wbił piłkę do własnej bramki. Kwadrans przed końcem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotr Szuster głową wpakował piłkę do bramki obok bezradnego Marcina Krawczyka. W 82-ej minucie przy linii autowej na środku boiska doszło do bardzo niebezpiecznego zderzenia, które zakończyło się złamaniem nogi przez Sebastiana Kurka. Zawodnik Orła pomimo braku szans na wybicie piłki dążył do konfrontacji z Nosalem, choć mógł przeskoczyć nad jego nogą, niestety skończyło się to dla niego groźną kontuzją. Przerwa w grze trwała blisko pół godziny, a S. Kurek nim zabrała go karetka został ukarany czerwoną kartką.
Przerwa w grze podziałała destrukcyjnie na podgórzynian, którzy biernie przyglądali się jak pięć minut po wznowieniu gry Krzysztof Musiał głową zdobywa zwycięskiego gola dla gości. Ich radość po ostatnim gwizdku arbitra była olbrzymia, natomiast w Podgórzynie nadal głowią się jak wyprowadzić zespół z kryzysu, w jakim niewątpliwie się znajduje od drugiej wiosennej kolejki.

EM: Krawczyk - Kaseja, Lambert, Larysz, Linke, Nosal, Rychter, Skorupa, Wojtylak, Woźniczka, Wryszcz. Rezerwowi: Załupka, Kowalczyk, Moczulski, Pietrzykowski, Sikora, Janik, Jankowski.
ORZEŁ: Kaszuba - Kuk, Pączkowski, Szuster, Siejka, Kwaśniewski, Gucwa, Schabiński, Musiał, Kurek, Adamowicz. Rezerwowi: Berliński, Królak, Kulesza.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban