Duży problem Gryfa

Gryf przed spadkiem z ligi może uratować już tylko cud. - Mamy zbyt wąską kadrę. Wielu graczy wyjechało za granicę do pracy, do tego doszły kontuzje. Musimy sięgać po piłkarzy do zespołu juniorów. Nie brakuje im ambicji i woli walki. Młodzi piłkarze muszą się jednak uczyć. Po 2-3 straconych golach ponadto podłamują się. Cieszę sie, że udaje nam się skleić jedenastkę. Wiosną dwóch spotkań nie udało nam się zagrać jednym składem. Po sezonie musimy usiąść do rozmów, bo ewentualny spadek nie będzie największym kłopotem. Gryfów nie ma młodzieży. Musimy zadbać o trampkarzy i juniorów. Powodzenie byłoby długofalowym rozwiązaniem - wyjaśnił trener Gryfa Daniel Koko. Do meczu z Olimpią gospodarze przystępowali bez będących za granicą Serdecznego, Farganusa, Traube Gandurskiego, Sokołowski i Marca. Ponadto za czerwoną kartkę musiał pauzować Wawer. Rozmiary wygranej Olimpii nie powinny zatem dziwić. Przez całe spotkanie inicjatywa należała zdecydowanie do gości, którzy już do przerwy wygrywali 3:0. Ostatecznie skończyło się na pięciu trafieniach. Honor Gryfowi mógł uratować Ślusarczyk, ale w 65. min nie wykorzystał rzutu karnego.

GRYF - KAMIENNA GÓRA 0:5 (0:3)

Bramki: 0:1 Sobczyk (10), 0:2 Sobczyk (15), 0:3 Kałoń (34), 0:4 Kałoń (60), 0:5 Fraś (87). Sędziował: Lesław Olejarczyk. Widzów: 150.

GRYF: Matuszak - Balcerzyk, Baderman, Tyszkowski, Rewers, Zeliman, Włodarek, Krok, Ziablicki, Lewandowski (50 Białecki), Ślusarczyk.

KAMIENNA GÓRA: D. Powiertowski (80 Buda) – T. Sobota (81 Kwiecień), Wilk, Wojciechowski, Hadała, Mittelstadt, R. Duda (65 A. Duda), Fraś, P. Powiertowski (20 Szot), Sobczyk, Kałoń.

(GB)