Finansowa zapaść jeleniogórskiej koszykówki
Sudety Jelenia Góra mają poważne kłopoty finansowe. Sytuacja miała się zmienić przed rozpoczęciem bieżącego sezonu, kiedy udało się pozyskać poważnego sponsora, zaangażowanego w budowę galerii handlowej. Były to jednak tylko pozory. - Sponsor jest jakby niezainteresowany sprawą. Do kasy klubowej do tego momentu powinno wpłynąć 200 tys. złotych. Nie dostaliśmy nawet połowy - mówi Daniel Sadowski, prezes Sudetów.
Jeleniogórska koszykówka zapaść finansową przeżywa już od lat. Trwające do dziś kłopoty finansowe klubu rozpoczęły się kilka sezonów temu, gdy zespół osiągnął sukces sportowy, na który nie było go stać. - Długi zaczęły się generować po awansie do I ligi. Ściągano zawodników, na których nie było pieniędzy - przypomina Daniel Sadowski, który funkcję prezesa Sudetów pełni od zaledwie pół roku. Wydawało się, że zła sytuacja finansowa ulegnie zmianie, gdy pod koniec ubiegłego roku Sudety podpisały umowę z firmą Focus Mall, która buduje w Jeleniej Górze galerię handlową. - W wakacje odezwał się sponsor. Zaangażowanie tej firmy było warunkiem zgłoszenia zespołu do rozgrywek II-ligowych oraz mojego zaangażowania jako prezesa - opowiada Sadowski. Umowę podpisano kilka miesięcy później. - Przez cały sezon na klubowe konto miało wpłynąć 400 tys. zł. Do tej pory powinniśmy być zasileni połową tej kwoty, a dostaliśmy tylko 80 tys. zł - streszcza Sadowski.
Kłopoty ze sponsorem przełożyły się na długi. Klub ma dwumiesięczne zaległości finansowe wobec zawodników oraz wobec trenerów Ireneusza Taraszkiewicza i Artura Czekańskiego jeszcze z poprzednich sezonów. Sudety mają także długi wobec ZUS-u i Urzędu Skarbowego, które rozpisane zostały na raty. Sytuacja staje się coraz trudniejsza. Pod koniec ubiegłego roku zawodnicy się zbuntowali - część z nich nie pojawiała się na treningach. Czy taka sytuacja może się powtórzyć i utrudnić tym samym klubowi dogranie tego sezonu do końca? - Zawsze może się coś takiego wydarzyć, jeśli w dalszym ciągu zawodnicy będą grali za darmo. Taka sytuacja nie wpływa, delikatnie mówiąc, mobilizująco. Nie ma żadnego pozytywnego bodźca. W końcu przyjdzie znużenie - obawia się Ireneusz Taraszkiewicz, trener Sudetów. Spokojniejszy wydaje się być prezes Sadowski: - W grudniu ubiegłego roku, gdy rozpoczęły się nasze problemy z płatnościami, zawodnicy się zbuntowali. Część z nich opuszczała treningi. Po tamtej sytuacji przeprowadziłem z nimi rozmowę. Powiedziałem, że kto chce, może rozwiązać bez konsekwencji kontrakt z klubem. Nie było chętnych, więc nie wyobrażam sobie, aby teraz wystąpiła podobna sytuacja - tłumaczy. Kłopoty finansowe klubu każą się zastanowić, czy Sudetom opłaca się utrzymać miejsce w pierwszej czwórce tabeli po sezonie zasadniczym. Klubu nie stać przecież na awans, a uczestnictwo w play-off to kolejne mecze i... kolejne wydatki. Organizacja jednego meczu domowego kosztuje ok. 3 tys. zł. Udział w spotkaniach wyjazdowych już dziś mógłby pogrążyć klub, gdyby nie wsparcie firmy PKS Jelenia Góra, która za darmo wozi graczy na mecze rozgrywane poza Jelenią Górą. - Gdyby nie to, moglibyśmy nie dotrwać do końca sezonu - przyznaje trener Taraszkiewicz. Kiedy dramatyczna sytuacja znajdzie swoje pozytywne rozwiązanie? Tego nie wiadomo, bo jak mówią przedstawiciele Sudetów, ciężko się w ogóle skontaktować z władzami firmy Focus Mall, a co dopiero ustalić, kiedy przeleją klubowi zaległe pieniądze. - Prezes sponsorującej nas firmy jest nieuchwytny. Niemalże codziennie dzwonię, ale moje próby kończą się na pani z sekretariatu bądź asystentce prezesa. Na maile, których wysłałem już ogromną ilość, także nie dostaję odpowiedzi - mówi bezsilny prezes Sadowski. W tej patowej rozgrywce rękę do będącego w kryzysowej sytuacji klubu wyciąga jeleniogórski magistrat. - Mamy zapewnienie od władz miasta, że otrzymamy pomoc finansową - mówi Taraszkiewicz. - Prawdopodobnie dostaniemy dotację na sport kwalifikowany. W najbliższych dniach złożymy w tej sprawie projekt. Liczymy, że możemy dostać 150 tys. zł. rocznie, czyli połowa z tego zasiliłaby nasze konto jeszcze w bieżących rozgrywkach - uzupełnia Sadowski, który mimo szeregu kłopotów swojego klubu, ciągle wierzy w awans do I ligi. Czy stać Sudety na odniesienie takiego sukcesu? Przecież właśnie zbyt duży sukces sportowy spowodował początek kłopotów finansowych klubu... - Jeżeli wywalczymy awans, myślę, że będziemy mieli też większe pieniądze - optymistycznym akcentem kończy prezes Sadowski.
ALEKSANDER ŁOŚ - Słowo Sportowe
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży