Lekcja skutecznej gry od Promienia Żary

Wysokiej porażki 1-4 doznali dzisiaj w Zgorzelcu piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra. Rywalem biało - niebieskich był Promień Żary, a wynik jest chyba gorszy niż gra naszego zespołu, który zmarnował kilka doskonałych sytuacji do zdobycia gola z rzutem karnym na czele.
Mecz z czołowym zespołem III ligi dolnośląsko - lubuskiej jeleniogórzanie rozpoczęli obiecująco, dyktując warunki gry przez pierwszy kwadrans. Dominację Karkonoszy mógł przypieczętować Mateusz Durlak, jednak nie wykorzystał on znakomitego podania Dominika Kika, nie trafiając w piłkę pięć metrów przed bramką Promienia.
Z upływem czasu piłkarze z Lubuskiego przejęli inicjatywę, z czasem przejmując kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Sytuacji bramkowych stworzyli sobie niewiele, ale byli do bólu skuteczni i jeszcze przed przerwą trzy razy zmusili Bartłomieja Sendera do wyjęcia piłki z sieci. Jako pierwszy uczynił to Daniel Gałach, wpychając piłkę z najbliższej odległości. Na 2-0 podwyższył Jarosław Gad, sprytnie podcinając piłkę nad bramkarzem Karkonoszy, a gola do szatni w ostatniej akcji pierwszej połowy zdobył Łukasz Czyżyk wykorzystując dośrodkowanie kolegi z rzutu rożnego.
Po przerwie okazję do pokazania się mieli zawodnicy rezerwowi, w tym bramkarz Szkółki Piłkarskiej Gol Robert Winogrodzki. Niestety nie zapamięta on dobrze tego meczu, gdyż wpuścił za kołnierz uderzenie z boku pola karnego Łukasza Świdkiewicza. Czwartego gola dla Promienia poprzedził najlepszy okres jeleniogórzan w tym spotkania. Zaczęło się od rzutu karnego, wątpliwego dodajmy, który został podyktowany za faul na Julianie Rudnickim. Niestety pojedynek z golkiperem żarzan przegrał Jarosław Wichowski, jednak już dwie minuty później zrehabilitował się strzelając honorowego gola dla KSK. Chwilę później biało - niebiescy mogli złapać kontakt z przeciwnikiem, jednak Wichowski w sytuacji sam na sam trafił wprost w bramkarza Promienia. Szkoda, tym bardziej, że przed pustą bramką stał Rudnicki, który podanie zapewne zamieniłby na gola.
W końcówce spotkania szansę na zdobycie dwóch goli miał Maciej Jurkowski, jednak tylko za pierwszego zebrałby pochwałę od Artura Milewskiego, gdyż w drugiej sytuacji omal nie pokonał własnego bramkarza. Na szczęście piłka trafiła tylko w słupek.

KSK: Sender - Bijan, Jurkowski, Adamczyk, Rodziewicz, Kik, Han, Kotarba, Wojtas, Wichowski, Durlak. Rezerwowi: Winogrodzki, Walczak, Rudnicki, Gałuszka, Marek, Kołodziejczyk.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban