Beniaminek poskromił lidera w hali przy Złotniczej

Najwierniejsi kibice Finepharmu Jelenia Góra nie pamiętają chyba tak słabego występu swoich pupilek jak to miało miejsce dzisiaj w hali przy ulicy Złotniczej. Rewelacyjnie spisujący się do tej pory lider, który nie stracił jeszcze punktu uległ Olimpii Nowy Sącz 33-37 i co warto podkreślić, beniaminek wygrał jak najbardziej zasłużenie, będąc zespołem lepszym praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty spotkania.

[reklama2]

Przyjezdne zagrały bez kompleksu od pierwszej minuty obejmując jako pierwsze prowadzenie po rzucie Żanety Moskal. Ich prowadzenie zmieniało się z wynikiem remisowym do 17-ej minuty, wtedy to za sprawą dwóch skutecznie egzekwowanych rzutów karnych przez Agatę Pawliszak na prowadzenie 11-9 wyszły jeleniogórzanki. Po chwili przewaga gospodyń zmniejszyła się do jednej bramki (12-11) i jak się okazało była to ostatnie prowadzenie Finepharmu w tym meczu. Grające konsekwentnie szczypiornistki z Nowego Sącza ponownie wyszły na prowadzenie, które udało im się jeszcze przed przerwą doprowadzić do różnicy czterech goli.
Po ostrej reprymendzie trenera Mirosława Urama w szatni, nasze dziewczyny wyszły na drugą połowę z bojowym nastawieniem. Determinacji starczyło im jednak tylko na kilkanaście minut, po upływie których doprowadziły do remisu 27-27. Na więcej jeleniogórzanek nie było jednak stać, gdyż przyjezdne grając skutecznie w obronie co chwilę zmuszały je do strat, po czym uruchamiały znakomite kontrataki wykańczając je skutecznymi strzałami. Obrona Finepharmu gubiła się też w ataku pozycyjnym, można powiedzieć, że była dziurawa jak ser szwajcarski, dnia nie miały też bramkarki Aleksandra Baranowska i Katarzyna Demiańczuk, które nie były w stanie zatrzymać nawet najprostszych rzutów ze skrzydeł przy krótkim słupku. Oczywiście to nie one są odpowiedzialne za porażkę z Olimpią, słabo zagrał cały zespół.
Jak się okazało droga do ekstraklasy nie będzie usłana tylko zwycięstwami, a zlekceważenie teoretycznie słabszego rywala może się skończyć przykrą porażką jak to miało miejsce dzisiaj. Być może zimny prysznic w meczu z beniaminkiem sprawi, iż podopieczne Mirosława Urama będą do następnych spotkań podchodzić z większą koncentracją i w przyszłości oszczędzą sobie i swoim fanom goryczy porażki.

FINEPHARM: Baranowska, Demiańczuk, Kasprzak – 4, Ślusarczyk – 2, Stochaj – 5, Pawliszak – 6, Wasiucionek – 2, Konarzewska – 4, Latuszek – 2, Skoczyńska – 8, Kosmala, Hofmańska.

Piotr Kuban
foto: Dariusz Gudowski