Wywiad z Anną Fursewicz, szczypiornistką KPR-u Jelenia Góra
Nie tak zapewne wyobrażała sobie Pani start zespołu w rozgrywkach. Pierwsze cztery spotkania przyniosły same porażki...
- Trzeba przyznać, że trafiliśmy na dość mocne zespoły jak na początek sezonu. Jedynie z Pitorcovią Piotrków Trybunalski podjęłyśmy walkę i to nie od początku meczu. Wydaje mi się, że trzeba brać pod uwagę to, że zmieniłyśmy trenera. Gosia Jędrzejczak ma trochę inną koncepcję gry i w porównaniu do trenera Zdzisława Wąsa wymaga od nas innych rzeczy. Jesteśmy na etapie realizowania założeń trenerki. Uważam, że jeśli uda nam się dograć wszelkie elementy nasz styl gry będzie dobry. Inną kwestą jest to, że nie mamy rozgrywających. Do tej pory na rozegraniu gra nominalna skrzydłowa Asia Załoga czy kołowa Gosia Buklarewicz. W trakcie okresu przygotowawczego miałyśmy wyklarowany skład, a tymczasem kontuzji doznały Ania Świdzińska i Ania Stanisławiszyn. Mając okrojony skład stanęłyśmy przed kolejnym problemem. Gdy tylko się wdrażałyśmy plaga kontuzji niweczyły nasze plany.
W ostatnim spotkaniu z SPR Lublin zespół pokazał, że potrafi walczyć. To sygnał, że drużynę wkrótce czekają lepsze dni?
- Nikt nie wywierał na nas presji zarówno przed meczem w Lublinie jak i poprzednimi. Chyba same ją sobie stwarzałyśmy. Meczu z SPR potraktowałyśmy na zasadzie sparingu. Oczywiście nie uznałyśmy spotkania jako z góry przegranego, ale na trzeźwo podeszłyśmy do tego w taki sposób aby zrealizować pewne założenia. Bez niepotrzebnego spinania się zagrałyśmy bardziej rozluźnione, ale jednocześnie cały czas skoncentrowane - dzięki temu pokazałyśmy, że stać nas na dobrą grę.
Na co zespół wykorzystał krótką przerwę w rozgrywkach?
- Przede wszystkim był czas na to, aby popatrzeć indywidualnie na każdą z zawodniczek - popracować nad pewnymi mankamentami. Cały czas zgrywamy się, bo tego nam naprawdę brakuje. Na ten element kładłyśmy głównie nacisk.
Przed Wami derbowy mecz z zespołem z Wrocławia. Analizowałyście grę zespołu rywalek i co może być kluczem do zwycięstwa?
- Jeśli chcemy wygrać musimy zagrać dobrze w obronie. Od początku tygodnia ćwiczyłyśmy ten element pod kątem drużyny z Wrocławia. Jeśli za funkcjonuje defensywa, to będą kontrataki. W czwartek oglądałyśmy spotkanie przeciwniczek i analizowałyśmy grę rywalek. Mamy swoje przemyślenia.
Po stronie wrocławianek z pewnością będzie przewaga psychologiczna. W minionym sezonie KPR ani razu nie zdołał pokonać rywalek...
- Ale jeden mecz zremisowałyśmy (34:34 - dop. red.)! Udało mi się nawet załapać na to spotkanie (śmiech). Z mojej strony nie ma żadnej presji psychicznej. Tak jak rywalkom bardzo zależy nam odniesieniu zwycięstwa. Nie sądzę, aby któraś ze stron podeszła do meczu rozluźniona. Czy AZS będzie miał przewagę psychologiczną? Nawet jeśli to nie powinno mieć to większego znaczenia. Dużo dał nam mecz z Lublinem, w którym odbiłyśmy się i uwierzyłyśmy, że potrafimy. Na tym się koncentrujemy.
Rozmawiał
Grzegorz Bereziuk
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży