Woskar poległ w Mirsku

Po remisie w Lubaniu z Łużycami-Bazalt ekipa Woskaru Szklarska Poręba tym razem musiała uznać wyższość Włókniarza Mirsk, z którym gładko poległa 0:3.

W pierwszej połowie przewaga należała do gospodarzy, a jej udokumentowniem była bramka zdobyta w 25 min przez B. Morzeckiego z rzutu karnego, który został podyktowany za faul na Majerze. Kilka minut później było już 2:0 kiedy po szybkiej wymianie podań piłkę do bramki skierował Majer. Przyjezdnych dobił do szatni B. Morzecki, który dostał dokładne podanie od Ciepieli i pomimo asysty dwóch defensorów bez większych problemów strzelił po długim rogu. Po przerwie Włókniarz mając korzystny wynik już nie nacierał na bramkę przyjezdnych z takim impetem jak w pierwszej części gry. Goście od czasu do czasu próbowali konstruować akcje ale nie stanowili większego zagrożenia dla Ciepieli, który w samej końcówce meczu doznał groźniej kontuzji, kiedy w niegroźnej sytuacji tak nieszczęśliwie spadł na ziemię, że doznał skręcania stawu skokowego. Życzymy powrotu do zdrowia!

WŁÓKNIARZ – WOSKAR 3:0 (3:0)

Bramki: 1:0 B. Morzecki (25-karny), 2:0 Majer (31), 3:0 B. Morzecki (45). Żółte kartki: P. Grygiel, Sidorski oraz Misiura, Masłowski, Micek, Khodzamkulov, Turczyk. Sędziował: Piotr Bajer. Widzów: 200.

WŁÓKNIARZ: Ciepiela (90 Jaworski) - W. Jasiński (82 Skórka), Kowalski, Kreis, P. Grygiel (74. Krawczyk), Sz. Morzecki (72 Dubiel), Gajewski, Badura, Sidorski, B. Morzecki, Majer.

WOSKAR: Niemiec - Turczyk, Masłowski (46 Hornicki), Hutnik, Misiura, Myjak, Micek, Górgul (83 Szalej), Khodzamkulov, Kandyba, P. Stefanowicz (46 Gawlik).

(GB)