Grzegorz Borkowski trenerem Victorii Ruszów

Victoria Ruszów po rundzie jesiennej w tabeli jeleniogórskiej klasy okręgowej zajmowała świetne 5. miejsce. Niewielka strata do ścisłej czołówki rozbudziła apetyty wśród działaczy oraz kibiców klubu. Ostatecznie skończyło się na ósmym miejscu.
Po świetnej jesieni, podczas której Victoria stała się postrachem dla najsilniejszych, nastroje w Ruszowie były świetne. Beniaminek tracił do trzeciego miejsca w tabeli punkt. Nic dziwnego, że w klubie po cichu mówili o planach zakończenia sezonu na podium. Miejsce w pierwszej trójce przez długi czas rundy wiosennej było w zasięgu, ale już w czasie rozgrywek działacze zaczęli poszukiwać nowych rozwiązań. Nic dziwnego, bo drużyna zanotowała spadek formy i jej gra nie rzucała na kolana. - Wiosną prezentowaliśmy się dużo słabiej niż jesienią. Sami nie wiemy, skąd wziął się spadek formy. W przeciwieństwie do rundy jesiennej nie było u nas komu strzelać bramek. Na strzeleckich umiejętnościach Darka Łojki poznali się przeciwnicy i w rundzie rewanżowej skupiali na nim większą uwagę - przyznał sekretarz klubu Leszek Hawrot. Być może lekiem na całe zło będzie dla Victorii zmiana szkoleniowca. - Z prezesem Darkiem Stelwachem doszliśmy do wniosku, że być może naszą sytuację poprawiłby nowy i bardziej doświadczony trener. Jarek Babiarz zrobił z chłopakami świetną robotę, ale wiosną nie było widać kolejnych postępów. Dlatego już w trakcie trwania rundy wiosennej myśleliśmy nad zmianą trenera - przyznał Leszek Hawrot.
Działaczy beniaminka rozgrywek bardzo zabolała porażka choćby ze Spartą Zebrzydowa 2:6. - Przegraliśmy w bardzo złym stylu. Później przyszły lepsze mecze z Nysą Zgorzelec i Granicą Bogatynia, w których mogliśmy wywalczyć jakieś punkty. W naszej drużynie nie miał jednak kto strzelać bramek - zaznaczył Leszek Hawrot, który jest także sołtysem Ruszowa.
Ostatecznie zespół Victorii uplasował się na 8. miejscu w tabeli, co zdaniem prezesa klubu Dariusza Stelwacha, a także Leszka Hawrota, należy, mimo rozbudzonych apetytów, uznać za dobry wynik. - Jako beniaminek pozostawiliśmy w tyle drużyny z większych ośrodków piłkarskich - zauważył sekretarz klubu z Ruszowa.
Nie powinien zatem dziwić fakt, że zakończenie sezonu w klubie przebiegało w sympatycznej atmosferze. Prezes klubu podziękował piłkarzom za wkładany na boisku wysiłek, a ponadto najlepszy strzelec drużyny Dariusz Łojko (24 gole - trzeci wynik w rozgrywkach) otrzymał pamiątkowy puchar. Nie zabrakło też podziękowań dla Eugeniusza Górniaka, Piotra Kuternozińskiego, Andrzeja Porochońskiego, Ryszarda Guni, Jerzego Perońskiego i Józefa Pitury za wspieranie działalności klubu. Były też gratulacje dla Jana Sahajdaka za zdobycie z juniorami awansu do rozgrywek w lidze okręgowej i życzenia z okazji jubileuszu 20-lecia pracy trenerskiej.
Teraz w klubie powoli myślą już o kolejnym sezonie, w którym drużynę z Ruszowa poprowadzi Grzegorz Borkowski (z powodzeniem będzie mógł także występować na boisku). 36-letni szkoleniowiec wcześniej związany był głównie z Piastem Iłowa. Występował także w takich klubach, jak Czarni Żagań, Garbarnia Leszno Górne, Unia Kunice Żary czy Łużyce Lubań. W porównaniu do poprzedniego sezonu w drużynie nie zabraknie też nowych twarzy. Z zespołu poza Sebastianem Korzeniowskim nikt nie ubędzie. Do Victorii prawdopodobnie dołączy z kolei utalentowany pomocnik 24-letni Łukasz Kowalski (w przeszłości Czarni Żagań i Unia Kunice Żary) oraz Piotr Tymiński. Dla tego drugiego byłby to powrót do Victorii po krótkiej przerwie.

GB