Rozmowa z Marcinem Ramskim, trenerem Woskara Szklarska Poręba
Gdy po rundzie jesiennej sezonu 2009/2010 Woskar Szklarska Poręba sadowił się na 14 miejscu w ligowej tabeli z dorobkiem 16 punktów, mało kto przypuszczał, że wiosną zespół ten będzie objawieniem rozgrywek. Podopieczni trenera Marcina Ramskiego szybko opuścili strefę spadkową, a pod koniec sezonu grając na luzie wywindowali się na 11 miejsce w tabeli, co pozwoliło im ukończyć ligę z przewagą 15 punktów nad strefą spadkową. O zakończonych kilkanaście dni temu rozgrywkach i przygotowaniach do sezonu 2010/2011 rozmawiamy z Marcinem Ramskim, trenerem Woskara.
Chyba nikt nie przypuszczał zimą, że tak szybko i sprawnie zapewnicie sobie utrzymanie w jeleniogórskiej lidze okręgowej. Wiosną byliście jej rewelacją, w zasadzie większą furorę zrobił tylko Włókniarz Mirsk, który w drugiej rundzie był poza zasięgiem rywali.
MARCIN RAMSKI: - To prawda runda wiosenna ułożyła się całkowicie po naszej myśli. Zadowolony jestem nie tylko z wyniku, ale i z gry moich podopiecznych, którzy tworzyli mieszankę rutyny z młodością. Myślę, że kluczem do sukcesu był rzetelnie przepracowany okres zimowy, duża ilość sparingów z umiejętnie dobranymi rywalami. Co do Włókniarza to zgadzam się, że na wiosnę prezentowali się wyśmienicie, ale pozwolę sobie zauważyć, że jedną z dwóch porażek mirszczanie ponieśli w Wojcieszycach, gdzie gramy na co dzień swoje mecze.
Jak mówisz Woskar to mieszanka graczy doświadczonych, którzy z niejednego piłkarskiego pieca chleb jedli i młodzieży sukcesywnie wprowadzonej do zespołu. Kogo zatem wyróżnił byś personalnie za ten sezon?
- Nie jest mi łatwo wystawiać indywidualne cenzurki, bo jak wiadomo piłka nożna to gra zespołowa i w kolektywie należy upatrywać drogi do zwycięstwa. Pozwolę sobie jednak pochwalić dwóch młodzieżowców: Emila Kandybę i Michała Misiurę. Ten pierwszy grał debiutancki sezon w lidze okręgowej, a mimo to zdołał zdobyć 15 goli, drugi natomiast ma wielkie serce do walki, gra do ostatnich sił i nigdy nie odstawi nogi. Swoje zrobili też weterani, Arkadiusz Gawlik, Tomasz Hutnik czy Mariusz Larysz nie raz zaszczepili ducha walki drużynie i pokazali co to znaczy pociągnąć za sobą zespół.
Wymienieni piłkarze od wielu lat są wiązani z Woskarem, jak natomiast spisali się gracze pozyskani zimą?
- Świetnie, w zasadzie każdego z nich mógłbym pochwalić. Maciej Jurkowski nie zawodził pomimo młodego wieku i gry na jakże trudnej pozycji ostatniego stopera. Damian Górgul wniósł wiele świeżości do naszych poczynań, kilka ważnych goli w pierwszym i drugim zespole strzelił też Rosjanin Klim Khodzamkulov, który bardzo zżył się z chłopakami i jak mówi nie wyobraża sobie grania w innym miejscu.
Wspomniałeś o drugim zespole, niewiele klubów na Dolnym Śląsku występujących na poziomie ligi okręgowej może pochwalić się rezerwami. Jak wam poszło na boiskach A-klasy i jak oceniasz przydatność posiadania rezerw pod kątem pierwszej drużyny?
To prawda chyba żaden klub z dolnośląskich okręgówek nie ma rezerw na poziomie A-klasy tak jak my. Dwójka spisała się całkiem przyzwoicie, zajęliśmy 7 miejsce w pierwszej grupie jeleniogórskiej A-klasy, na co wpływ głównie miała tak jak w przypadku jedynki, dobra gra w rundzie wiosennej. Dzięki posiadaniu zaplecza mogę żonglować składem, a piłkarzom przydaje się konkurencja. Co ważne rezerwowi nie są sfrustrowani faktem długiego rozbratu z murawą, gdyż mogą grać co weekend o szczebel niżej. Wniosek więc nasuwa się prosty, potrzebujemy drugiej drużyny także i w kolejnym sezonie.
Do jego inauguracji zostały już niecałe dwa miesiące. Kiedy rozpoczynacie przygotowania i czego, a właściwie kogo mogą się spodziewać kibice Woskara jesienią?
Przygotowania rozpoczniemy 12 lipca 2010 treningiem na boisku w Starej Kamienicy. Głównie ten obiekt będzie miejscem naszych przedsezonowych spotkań. Mam już w notesie zapisanych kilka dat jeśli chodzi o sparingi: 17 lipca zagramy z Piastem Dziwiszów, 24 pojedziemy na turniej do Mirska, cztery dni później zagramy z Włókniarzem Mirsk, a 7 sierpnia zmierzymy się z Olimpią Kowary. Jeśli chodzi o roszady kadrowe, to póki co pewne jest tylko, że do Karkonoszy Jelenia Góra powróci Maciej Jurkowski, poza nim nikt nie zgłosił chęci opuszczenia naszych szeregów. O wzmocnieniach na razie nie mówię, bo jeszcze żadnych konkretów nie mogę przedstawić.
W sezonie 2010/2011 na boiskach ligi okręgowej zobaczymy cztery zespoły z powiatu jeleniogórskiego, to sytuacja dawno nie spotykana w tej lidze. Sądzisz, że rywalizacja między Lotnikiem Jeżów Sudecki, Piastem Dziwiszów, Olimpią Kowary i Woskarem korzystnie wpłynie na rozwój wymienionych klubów?
Z pewnością, cieszę się bardzo, że grając na poziomie okręgówki nareszcie będzie można poczuć smak lokalnej rywalizacji. Przez ostatnie lata grały góra dwie ekipy z naszego powiatu, teraz mamy kwartet, co oznacza, że w rundzie dojdzie do 12 spotkań derbowych co z pewnością ucieszy kibiców z okolic Jeleniej Góry. Zapewne beniaminkowie będą chcieli się pokazać, co może oznaczać spory ruch na rynku transferowym, zobaczymy ile z plotek zostanie zrealizowanych.
Dziękuję za rozmowę.
- Ja również dziękuję i korzystając z okazji zapraszam kibiców piłkarskich na mecze Woskara do Wojcieszyc oraz na A-klasowe potyczki rezerw do Starej Kamienicy.
Rozmawiał
PIOTR KUBAN
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży