Waleczne Karkonosze podbijają Legnicę!

Dobrą grę i hart ducha pokazali piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra wygrywając w Legnicy z miejscowym Konfeksem 3-2. Podopieczni trenera Marka Herzberga rozegrali najprawdopodobniej najlepsze spotkanie w tym sezonie, a wygranej nie był w stanie im odebrać nawet sędzia Jacek Białka, który przynajmniej w dwóch przypadkach skrzywdził nasz zespół swoimi błędnymi decyzjami.
Mecz rozpoczął się dla jeleniogórzan w najgorszy z możliwych sposobów, czyli od straty gola. Prawą stroną przedarł się Jacek Moroch, a jego dośrodkowanie na gola uderzeniem z 5 metrów zamienił Łukasz Polański. Nie popisał się w tej sytuacji Wojciech Bijan, który pozwolił zawodnikowi Konfeksu na oddanie strzału z ostrego kąta.
W 27-ej minucie po raz pierwszy dał znać o sobie arbiter główny tego spotkania. W sytuacji sam na sam z Mariuszem Wójcikiem znalazł się Marcin Krupa. Miejscowy golkiper widząc szarżującego napastnika Karkonoszy zdecydował się na interwencję poza polem karnym, a ponieważ Krupa postanowił przerzucić piłkę na golkiperem Konfeksu, ten chcąc zapobiec utracie gola musiał odbić piłkę rękami. Wydawało się, iż decyzja sędziego mogła być tylko jedna rzut wolny i czerwona kartka dla Wójcika. Z pewnością spodziewał się tego sam bramkarz jak i trener gospodarzy Andrzej Kisiel, który nakazał powstać rezerwowemu golkiperowi. Jak się okazało niepotrzebnie, gdyż sędzia Białka ku oburzeniu piłkarzy i kadry szkoleniowej Karkonoszy oraz przy salwach śmiechu miejscowych kibiców ukarał winowajcę tylko żółtym kartonikiem. Wójcik szybko skorzystał z pobłażliwości arbitra i już w pierwszej interwencji pokazał, że zna swój fach, rewelacyjnie wyciągając piłkę po uderzeniu Tomasza Malinowskiego z rzutu wolnego.
Sprawiedliwości stało się zadość w 39-ej minucie, znakomitym prostopadłym podaniem do Konrada Koguta popisał się Malinowski. Napastnik gości zwiódł obrońcę Konfeksu i kapitalnym uderzeniem z narożnika pola karnego doprowadził do remisu. Jak się okazało nie było to ostatnie słowo biało – niebieskich do przerwy, dwie minuty przed jej rozpoczęciem w polu karnym miejscowych doszło do sporego zamieszania, w którym najwięcej zimnej krwi zachował Marcin Krupa, zdobywając precyzyjnym strzałem drugiego gola dla KSK.
Druga połowa mogła wspaniale się rozpocząć dla jeleniogórzan, ale Malinowski będąc siedem metrów przed bramką rywali przeniósł piłkę nad poprzeczką. Groźnie było też na przedpolu bramki Michała Dubiela, ale piłka po akcji Remigiusza Postrożnego przeszła obok słupka. W 56-ej minucie bezsensowny faul Koguta w okolicach pola karnego gości zakończył się dośrodkowaniem Dawida Śliwińskiego, które na gola strzałem głową zamienił Bartłomiej Ławkiel. Smuci całkowita bierność w tej sytuacji obrońców i bramkarza Karkonoszy. Chwilę później mogliśmy mieć powtórkę z rozrywki, znów faul Koguta, znów centra gospodarzy, ale tym razem na nasze szczęście piłka po główce Tomasza Wilczyńskiego ląduje na słupku. Fortuna sprzyjała nam również pięć minut później, gdy Polański zdecydował się uderzyć z dystansu, a piłka po odbiciu się od nierówności murawy i barku Dubiela trafiła w poprzeczkę. Uff, było gorąco!
Co ważne, jeleniogórzanie potrafili wykorzystać uśmiech losu i po kilku minutach przenieśli ciężar gry na połowę rywali. Już minutę później groźnie strzelał Tomasz Malinowski, ale piłka tylko musnęła słupek i wyszła na aut bramkowy. W 70-ej minucie znów pierwsze skrzypce chciał zagrać sędzia, gdyż po dośrodkowaniu z rzutu rożnego dla Karkonoszy piłka trafiła do stojącego na piątym metrze Bijana. Nasz piłkarz strzelił wysoko nad poprzeczką, ale nie mogła być inaczej, gdyż został odepchnięty i pociągnięty do tyłu za koszulkę. Rzut karny ewidentny, jednak gwizdek arbitra głównego milczał…
W 73-ej minucie wysiłki przyjezdnych zostały nagrodzone, kapitalną zespołową kombinację Malinowski – Mateusz Durlak – Krupa, ten ostatni zakończył celnym strzałem w długi róg. Słowa uznania należą się za tę akcję popularnemu Malinie, który raz – rozprowadził ten kontratak, dwa – będąc na pozycji spalonej tuż przed linią bramkową powstrzymał się od dotknięcia piłki, choć ta przeleciała o centymetry od jego buta, a wcale nie było pewne, iż wpadnie do siatki, gdyż znalazła się w niej dopiero po odbiciu od słupka. Jedno jest pewne, gdyby Malina dotknął piłki sędzia musiałby przerwać akcję gwizdkiem odgwizdując spalonego. Strata gola to nie jedyny problem legniczan związany z tą akcją, gdyż po jej zakończenie swoje pretensje głośno wygłaszał golkiper miejscowych, za co został ukarany drugą żółtą kartką i w konsekwencji czerwoną.
Mimo osłabienia legniczanie nie odpuszczali i choć brakowało im pomysłu na skuteczną akcję, to piłki grane na aferę mogły doprowadzić do palpitacji serca trenera gości. Na szczęście Karkonosze mają Marka Wawrzyniaka, a ten jak zawsze imponował pewnymi interwencjami w najważniejszych momentach. Nerwów swoim kolegom w ostatnich minutach mógł zaoszczędzić Krupa, jednak piłka po jego strzale trafiła w słupek. Podobnie miała się sytuacja po jednym z dośrodkowań, tyle że rezerwowego bramkarza miejscowych mógł zaskoczyć kolega z drużyny, obijając ten sam słupek co napastnik KSK kilka minut wcześniej.
Niestety po środowym meczu powiększyło się grono kontuzjowanych zawodników w zespole ze Złotniczej. W 80-ej minucie swój dobry występ zakończył wprowadzony po przerwie Jacek Kołodziejczyk, a powodem takiego stanu rzeczy było odnowienie się kontuzji kolana. Przypomnijmy, że tydzień temu z wybitym barkiem wylądował w szpitalu Marek Siatrak. Obu piłkarzom życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia.
Podsumowując, Karkonosze w Legnicy pokazały charakter, nasi piłkarze potrafili odwrócić losy spotkania pomimo gola straconego już w 5-ej minucie i karygodnej decyzji sędziego w pierwszej połowie. Po przerwie gdy się nie układało, biało – niebiescy przetrzymali napór miejscowych i stać ich było na zadanie decydującego ciosu. Cieszy powrót do dobrej dyspozycji Marcina Krupy oraz Tomasza Malinowskiego, swoje grał jak zawsze Marek Wawrzyniak. Dużym atutem jeleniogórzan wydaje się być silna ławka rezerwowych, praktycznie każda roszada przynosiła pożądany efekt, a zmiennicy byli wyróżniającymi się zawodnikami na placu gry.

KONFEKS LEGNICA - KARKONOSZE JG 2-3 (1-2)

Bramki: 0-1 Polański 6', 1-1 Kogut 39', 1-2 Krupa 43', 2-2 Ławkiel, 2-3 Krupa 73'.
Czerwone kartki: Wójcik za dwie żółte.
Żółte kartki: Walczak.
Sędziował: Jacek Białka.
Widzów: 100.

KONFEKS: Wójcik – Stryński (46' T.Wilczyński), Górski, Babeczko, Śliwiński – Moroch (67' Lefek), Andrzejewski, Polański, Ławkiel (80' P.Wilczyński) – Postrożny (72' Struchowski), Lewandowski.
KSK: Dubiel - Bijan, Wawrzyniak, Rodziewicz, Polak (46' Kołodziejczyk, 80' Kotarba), Chrząszcz, Walczak, Adamczyk, Malinowski, Krupa, Kogut.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban