Łużyce Lubań zdobyły twierdzę Kowary

Piłkarze z kowar nie zwykli tracić punktów na własnym boisku. Jeśli już Olimpii się to przydarzało, to ich rywale na sukces muszą się solidnie napracować. Początek meczu to dominacja gości. W 16. min Szpytmę do kapitulacji zmusił Staroń, lecz asystent arbitra zasygnalizował pozycję spaloną i gola nie uznał. Goście nie zamierzali rozpamiętywać tej sytuacji i już po chwili kolejną wizytę w polu karnym kowarzan na gola zamienił Mazur. Strata gola podziałała mobilizująco na gospodarzy, którzy zaczęli coraz śmielej przesuwać grę w kierunku bramki lubanian. Efektem tego był wyrównujący gol Szujewskiego, który wykorzystał niezdecydowanie w obronie rywali i nie dał szans Kukiełce na skuteczną obronę. W odpowiedzi kolejny cios zadali przyjezdni. Konkretniej Staroń, który w 40. min głową pokonał bramkarza Olimpii. Po zmianie stron wynik nie zmienił się. Najlepszą okazję do zmiany tego faktu miał w 72. min Czuba, który był wyznaczony do wykonania rzutu karnego po faulu Lużyńskiego w szesnastce. Piłka po jego strzale odbiła się jednak od zewnętrznej części słupka i wyszła poza boisko.

OLIMPIA KOWARY – ŁUŻYCE-BAZALT LUBAŃ 1:2 (1:2)

Bramki: 0:1 Mazur (17), 1:1 Szujewski (27), 1:2 Staroń (40). Żółte kartki: Kukiełka, Lużyński, Staroń, Fereniec. Sędziował: Rafał Bancewicz jako główny oraz Sławomir Michałczak i Jarosław Warzecha. Widzów: 150.

KOWARY: Szpytma – Czuba, Ożóg, Janiak, S. Ciesielski (85 Jakubiak), Płóciennik, Gliński, Kosek (75 Bednarz), Kraiński, Szujewski, J. Hobgarski.
ŁUŻYCE: Kukiełka – Andruchów, Czuchryta, Modzelewski, Mandżejewski, Mazur (75 Nir), Żyłkowski, Staroń, Bojdziński (46 Majka), Fereniec, Lużyński (87 Poszelężny).

GB
Foto: Dariusz Gudowski