Karkonosze przegrywają z wiceliderem

Z dużym niedosytem powrócili do Jeleniej Góry piłkarze Karkonoszy, którzy przegrali na własne życzenie w Dzierżoniowie z tamtejszą Lechią 0-2. Wynik tego pojedynku mógł być zupełnie inny, gdyby biało – niebiescy wykorzystali choć połowę sytuacji strzeleckich jakie sobie stworzyli. Sam Marcin Krupa po 20 minutach mógł cieszyć się z hat – tricka, ale zamiast zdobywać gole dla Karkonoszy pozwolił bramkarzowi Lechii Krzysztofowi Słoneckiemu zostać bohaterem spotkania. Niestety w sobotę na stadionie w Dzierżoniowie straciliśmy nie tylko trzy cenne punkty, ale też Marka Siatraka, który z wybitym barkiem został odwieziony do szpitala i najprawdopodobniej nie zagra do końca sezonu.
Mecz z Lechią podopieczni Mark Herzberga rozpoczęli bez kompleksów dla wyżej notowanego rywala. Jeleniogórzanie grali otwartą piłkę i już po kilku minutach przyszły tego efekty w postaci trzech znakomitych sytuacji Marcina Krupy i jednej Mateusza Durlaka. Każda z nich zakończyła się fiaskiem, gdyż Krupa przegrał dwa razy pojedynki ze Słoneckim, a przy ostatniej sytuacji zwlekał z oddaniem strzału, co wykorzystał jeden z obrońców Lechii wytrącając go z rytmu biegu. Durlak natomiast dostał ładną piłkę na 16 metr, dostrzegł wysuniętego golkipera gospodarzy i spróbował go przerzucić. Brawa za pomysł, znacznie gorzej było z wykonaniem, bo piłka przeleciała dwa metry obok bramki.
Gdy liczna grupa kibiców z Jeleniej Góry i Wrocławia czekała na pierwszego gola dla Karkonoszy, strzelili go gospodarze. W 25-ej minucie w polu karnym gości Wojciech Bijan wyciął Seweryna Ślepeckiego i dobrze prowadzący zawody Jarosław Grobelny bez wahania wskazał na wapno. Jedenastkę na gola zamienił Mateusz Kuriata, co prawda Michał Dubiel wyczuł jego intencję, ale precyzyjnie uderzona piłka wpadła przy słupku do bramki jeleniogórzan.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy to spokojniejsza gra z obu stron, mimo to gospodarze mogli podwyższyć swoje prowadzenie, gdyż bardzo groźnie uderzył z linii pola karnego Marcin Wielgus, jednak na posterunku był Dubiel. Do przerwy 1-0 dla Lechii.
W drugiej połowie biało – niebiescy nie grali już z takim polotem jak czynili to przed przerwą. Po wejściu na boisko Łukasza Kowalskiego, Karkonosze grały trójką napastników, co sugerowało, iż trener Marek Herzberg postawił całkowicie na ofensywę. Być może tak było, problem w tym, że goście grali z pominięciem środkowej linii i jeleniogórskie żądła długimi okresami czekały na podania otwierające drogę do bramki. Zamiast tego w słonecznym żarze nasi napastnicy tracili siły na pojedynki z obrońcami Lechii próbując opanować daleki piłki, grane do nich z własnej połowy boiska. Mimo to sytuacje do zdobycia bramki były, a najbliżej tego byli Tomasz Malinowski i Krupa. Strzał tego pierwszego po sparowaniu przez Słoncekiego zmierzał do siatki, ale tuż przed linią wybił go Albert Połubiński. Krupa natomiast uderzył z ostrego kąta, niestety piłka o centymetry minęła bramkę rywali. W odpowiedzi po rzucie rożnym groźnie główkował Hubert Górski, naprawdę zabrakło niewiele by piłka ugrzęzła w sieci.
W 90-ej minucie szybką składną kontrę przeprowadzili dwaj rezerwowi zawodnicy Lechii. Prawą stroną na bramkę Karkonoszy popędził Krzysztof Pietrzykowski, który jak na tacy wyłożył piłkę Marcinowi Majewskiemu. Wystarczyło dołożyć nogę i mecz zakończył się wygraną wicelidera 2-0.
Porażka z Lechią mocno skomplikowała sytuację zespołu z Jeleniej Góry w kontekście walki o utrzymanie w IV lidze dolnośląskiej, gdyż komplet punktów ze Szczawna Zdroju niespodziewanie wywieźli piłkarze Polonii Środa Śląska. Miejmy nadzieję, że w niedzielę w Nowogrodźcu pokona czający się za plecami Karkonoszy GKS Kobierzyce. Wiele wskazuje, że o ligowy byt biało – niebieskich będziemy musieli drżeć do ostatniej kolejki. Kto wie czy przewidziany w niej pojedynek BKS – KSK dla przegranego nie będzie oznaczał pożegnania z IV ligą dolnośląską przynajmniej na rok.

LECHIA DZIERŻONIÓW – KARKONOSZE JG 2-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Kuriata 25’, 2-0 Majewski 90’.
Żółte kartki: Bijan.
Sędziowali: Jarosław Grobelny oraz Robert Grondowy, Arkadiusz Maziarz.
Widzów: 400 (w tym 110 w sektorze gości).

LECHIA: Słonecki – Górski, Paszkowski, Połubiński, R. Majewski (46’ Kuta), Kuska, Kuriata, Deneka, Ślepecki (82’ Sadliński), Włodek (60’ Pietrzykowski), Wielgus (68’ M. Majewski).
KSK: Dubiel – Bijan, Wawrzyniak, Rodziewicz, Siatrak (55’ Kołodziejczyk), Smolak (46’ Kowalski), Malinowski (80’ Kotarba), Chrząszcz, Adamczyk, Durlak (80’ Wojtas), Krupa.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban