Bolesna porażka BKS-u Bolesławiec

Fantastyczna seria zawodników trenera Wiesława Walczaka trwa! Ekipa ze Szczawna Zdrój ma już na swoim koncie 13 spotkań z rzędu bez porażki, a ostatni raz poległa 3 października - co ciekawe w Bolesławcu 0:2. Nic zatem dziwnego, że gospodarzom bardzo zależało na rewanżu. Mecz od samego początku układał się po myśli gospodarzy. MKS kontrolował grę i systematycznie punktował przeciwnika. W 20. min z rzutu rożnego dośrodkował Wojtarowicz, do piłki najwyżej wyskoczył Nadzieja i ta zatrzepotała w siatce. Miejscowi poszli za ciosem i kwadrans później, także po stałym fragmencie gry, do siatki bolesławian trafił Bębeniec. Wynik meczu w 65. min po dośrodkowaniu Wojtarowicza ustalił Kłosowski. - Nasza wygrana była w pełni zasłużona. Bardzo cieszymy się z podtrzymania dobrej serii, którą będziemy bardzo chcieli kontynuować. Teraz jedziemy poskromić Lechię! - zapowiada bramkarz MKS Damian Michno. - Stałe fragmenty gry były atutem gospodarzy. Nie zdołaliśmy sobie z tym elementem poradzić - przyznał niepocieszony kierownik drużyny gości Henryk Szewc.

MKS 1985 SZCZAWNO ZDRÓJ – BKS BOBRZANIE BOLESŁAWIEC 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Nadzieja (20), 2:0 Bębeniec (35), 3:0 Kłosowski (65).
Żółte kartki: Borek, Nadzieja oraz Kumoś Serkies.
Sędziował: Jacek Białka (Wrocław).
Widzów: 200.

MKS: Michno – Smoczyk, Borek, Antas, Wojtarowicz, Nadzieja (44 Niemczyk), Kłosowski, Traczykowski, Stanuszek, Bębeniec (85 Tyda), Wojciechowski (70 Oskwarek).
BKS BOBRZANIE: Łokaj - Bednarz, Płachta, Rajchel, Janicki, Głowacki (46 Jasiński), Klimas, Kumoś (78 Szajwaj), Mielnik (78 Kozak), Graczyk (46 Szymański), Serkies.

GB