BKS Bobrzanie minimalnie lepszy od Nysy

BKS Bobrzanie nie zachwycił, ale wygrał z Nysą Kłodzko 1:0.

Faworytem meczu byli gospodarze, którzy wiosną jednak nie zachwycają. Nysa z kolei broni się przed spadkiem. Walczyć o cenne punkty kłodzczanie przyjechali do Bolesławca w zaledwie 13-osobowym składzie. Mimo tego goście prezentowali się pozytywnie i byli bliscy objęcia prowadzenia. Już na początku po rzucie rożnym w wykonaniu Jaskułowskiego w świetnej sytuacji znalazł się Lisowicz, ale uderzył wprost w Przykłotę. Bramkarz BKS Bobrzanie złapał także piłkę po strzale głową Madeja. Losy meczu rozstrzygnęły się w 37. min. Piłkę w środku pola stracił Jaskułowski, a interweniujący w polu karnym Głasek zagrał piłkę ręką i arbiter wskazał na 11m. Do piłki podszedł Mucha i nie zmarnował okazji. Tuż przed przerwą w kontrowersyjnej sytuacji prowadzący mecz Jarosław Grobelny po raz drugi wskazał na wapno. Jego zdaniem Syper sfaulował Serkiesa, z czym nie mogli pogodzić się przyjezdni. Całą sytuację lepiej widział asystent, po konsultacji z którym główny arbiter cofnął decyzję.
Po zmianie stron Nysa zaatakowała większą ilością graczy, ale wynik do końca meczu nie uległ zmianie. - Graliśmy ambitnie, ale piłkarsko odstawaliśmy od rywali. Wszystkie sytuacje, które stworzyli sobie piłkarze z Bolesławca były po naszych błędach - przyznał trener kłodzczan Mariusz Sobczyk.

BKS BOBRZANIE BOLESŁAWIEC – NYSA KŁODZKO 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Mucha (37 karny). Sędziował: Jarosław Grobelny (Wrocław). Widzów: 100.

BKS BOBRZANIE: Przykłota - Płachta, Kumoś, Klimas, Rajchel, Bednarz, Mucha, Głowacki (76 Graczyk), Popecki (88 Jasiński), Szymański (83 Janicki), Serkies.

NYSA: Rosiak - Syper, Głasek, Jaskułowski, Dędys, (65 Jaśków) Piątkiewicz, Madej, Cebulski (83 Borkowski), Paprocki, Lisowicz, Kowalski.

(GB)