Rozmowa z Markiem Wawrzyniakiem, kapitanem Karkonoszy JG
Zawodnikiem Karkonoszy Jelenia Góra jest od sierpnia 2006 roku. Praktycznie już po pierwszym meczu jeleniogórskim kibicom ciężko było sobie wyobrazić formacje obronne klubu ze Złotniczej bez jego osoby. Po roku gry przejął kapitańską opaskę od Tomasza Malinowskiego i jeśli tylko zdrowie pozwala mu grać od pierwszej minuty zakłada ją do dzisiaj. Grę w piłkę nożną łączy z pracą i studiami, a prywatnie jest sympatycznym i skromnym człowiekiem. O kim mowa? Oczywiście o Marku Wawrzyniaku, kapitanie biało – niebieskich z Jeleniej Góry, którego przepytaliśmy na okoliczność zbliżającego się wielkimi krokami startu rozgrywek IV ligi dolnośląskiej, w których Karkonosze będą ostro walczyć o zachowanie statusu IV-ligowca.
Od zakończenia rundy jesiennej minęły już niemal cztery miesiące, jak dzisiaj już z pewnego dystansu ocenisz postawę swojego zespołu na dolnośląskich boiskach w tym okresie?
MAREK WAWRZYNIAK: - Niewiele da się powiedzieć pozytywnego o naszych jesiennych występach, zarówno ja jak i moi koledzy oczekiwaliśmy zupełnie innej gry i jej efektów. Niestety prezentowaliśmy się bardzo słabo, co przełożyło się na fatalne wyniki, z czasem dało się dostrzec apatię w zespole, gdyż były momenty, iż nikomu z nas gra w piłkę nożną nie dawała przyjemności.
W połowie rundy doszło do zmiany trenera, Leszka Dulata zastąpił Marek Herzberg. Czy zmiana ta miała wpływ na zespół, na atmosferę w szatni, no i oczywiście na wasze poczynania boiskowe?
Nie chciałbym porównywać trenerów i ich warsztatów. Każdy z nich ma swój sposób na prowadzenie zespołu. Obecnie pilnie ćwiczymy pod kierunkiem trenera Marka Herzberga i ja z tej współpracy jestem zadowolony. Podobają mi się treningi, są ciekawe i urozmaicone, a atmosfera w zespole jest niezła. Wierzę, że wysiłek jaki władamy podczas zajęć zaprocentuje już wkrótce.
Runda rewanżowa startuje już za kilkanaście dni, powiedz jak jesteście do niej przygotowani i o co będziecie w niej grali.
Cel zespołu na wiosnę jest jeden – utrzymanie i nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym go nie realizujemy. Kluczowy będzie początek rundy, jeśli już na początku wyjdą nam dwa – trzy mecze myślę, że szybko znajdziemy się w bezpiecznej strefie. Z pewnością nie zabraknie nam pary, gdyż fizycznie będziemy dobrze przygotowani, co jest zasługą trenera Herzberga.
Mówiąc, że będziecie dobrze przygotowani masz na myśli również siebie? Z tego co wiem opuściłeś większość sparingów, z frekwencją na treningach nie było też najlepiej.
To prawda, tegoroczne przygotowania do sezonu nie wyglądają tak jakbym chciał. Powodem moich częstych absencji są studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Gdy koledzy intensywnie trenowali ja przebywałem na kilkunastodniowym zjeździe, a w większość weekendów jeździłem na egzaminy i zaliczenia. Ponadto gro czasu zajmuje mi praca w Uzdrowisku Cieplice, gdzie jestem fizjoterapeutą. Teraz gdy na uczelni zrobiło się trochę luźniej, będę próbował nadgonić stracony czas, jednak jestem świadom, że w trakcie rundy może mnie dotknąć kryzys fizyczny. Mam nadzieję, że kibice mnie zrozumieją, bo ukończenie studiów to dla mnie sprawa priorytetowa.
Jesienią przytrafiła Ci się kontuzja, z powodu której nie mogłeś wystąpić w kilku spotkaniach. Powiedz co to była za dolegliwość i czy wszystko jest już w porządku.
Miałem problemy z dużym palcem u stopy. Ktoś powie, że to śmieszny i błahy uraz, jednak naprawdę sporo się nacierpiałem i z powodu tej kontuzji wypadła mi prawie 1/3 rundy. Obecnie jest już wszystko w porządku i mogę trenować na pełnych obrotach.
Jak myślisz kto będzie głównym rywalem Karkonoszy w walce o utrzymanie. Mówiąc wprost, kogo typujesz do spadku w tym sezonie?
Nie chciałbym nikogo skazywać z góry na spadek, dlatego daruję sobie wymienianie klubów z nazwy. Tabela jest bardzo spłaszczona i dwie – trzy wygrane z rzędu mogą szybko wywindować zespół do górnej połówki, a przy kilku porażkach można się obudzić na dole tabeli z ręką w nocniku. Jedno jest pewne, nikt nie chce spadać i walka o utrzymanie będzie trwała do ostatniej kolejki.
To może łatwiej będzie Ci wskazać komu przypadnie w tym sezonie awans?
Stawiam na Lechię Dzierżoniów, poukładany i sprawnie zarządzany klub z przyzwoitą bazą sportową i zapleczem socjalnym. Z tego co wiem niedługo zacznie się tam przebudowa stadionu, szkoda więc by to wszystko marnowało się na IV-ligowym poletku. Myślę też, że na niespodziankę stać Chrobrego Nowogrodziec i ten zespół widzę na jednym z dwóch pierwszych miejsc na koniec ligi.
Na koniec pytanie dotyczące naszego podwórka. Jako kapitan Karkonoszy wierzysz, iż w końcu nasz zespół stać na zagranie o coś więcej niż środek tabeli czy utrzymanie? Dwa lata z rzędu przed startem rozgrywek wymieniano Was jako kandydatów do awansu, jednak za każdym razem życie boleśnie zweryfikowało te plany. Czego brakuje, by tryby zaskoczyły i zespół o dużym potencjale jakim jesteście w końcu zaczął grać na miarę oczekiwań jeleniogórskich kibiców?
Może doświadczenia… Ciągle jesteśmy młodym zespołem do tego sukcesywnie osłabianym. W ciągu dwóch lat nasze szeregi opuściło kilku wiodących graczy, wymienię choćby Macieja Suchaneckiego, Tobiasza Kuźniewskiego, Leszka Kurzelewskiego czy Łukasza Kusiaka. W ich miejsce pojawiają się tylko juniorzy, wielu z nich jest bardzo zdolnych, ale brakuje im ogrania. Myślę, że drużynie przydałoby się dwóch – trzech graczy o ustalonej marce na dolnośląskich boiskach, może oni poprowadziliby Karkonosze do jakiegoś sukcesu.
Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.
Rozmawiał
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży