Wzloty i upadki jeleniogórskiego szczypiorniaka
Była walka o medale, niezapomniane mecze na międzynarodowej arenie i chwile wzruszeń. Teraz tematem numer jeden są pustki w klubowej kasie i drżenie o ligowe utrzymanie. Tak wygląda sytuacja w KPR Jelenia Góra, który wcześniej funkcjonował jako m.in. Jelfa. Niestety, z roku na roku piłka ręczna w Jeleniej Górze podupada...
Historia piłki ręcznej w Jeleniej Górze sięga 1982 roku. Wówczas przy MKS Karkonosze Zdzisław Wąs powołał do życia sekcję piłki ręcznej. Klub prężnie rozwijał się i w sezonie 1986/87 skupiał już 5 drużyn w różnych kategoriach wiekowych. Były też pierwsze sukcesy. Drużyna seniorek w lidze międzywojewódzkiej uplasowała się tuż za podium, juniorki młodsze w swojej lidze wygrały wszystkie 28 spotkań, a na Spartakiadzie Młodzieży zajęły 12. miejsce. Ten sam zespół w kolejnym sezonie zdobył mistrzostwo Dolnego Śląska. To świetnie wróżyło na przyszłość.
Po latach gry spędzonych w drugiej i pierwszej lidze jeleniogórzankom udało się osiągnąć historyczny sukces. W sezonie 1997/98 już jako Jelfa zespół, nie doznając żadnej porażki, awansował do ekstraklasy. To był dopiero początek pięknych chwil, jakie przeżywali kibice w Jeleniej Górze. Jako beniaminek drużyna była groźna dla każdego, a mecz z mistrzem kraju Monteksem Lublin oglądało ponad 2000 ludzi! Ostatecznie popularne wówczas "Witaminki" zajęły w ekstraklasie 6. miejsce. Z każdym sezonem jeleniogórzanki czyniły postępy i dwukrotnie w latach 2000-2002 zajmowały w lidze 4. miejsce. To był przedsmak tego, co drużyna prowadzona już przez trenera Romana Jezierskiego miała osiągnąć w niedalekiej przyszłości. W 2004 r. jeleniogórzanki wywalczyły brązowy medal mistrzostw Polski, a królową strzelczyń w ekstraklasie została wychowanka MKS Karkonosze Agata Wypych. Wysoka lokata w lidze pozwoliła drużynie wystąpić w europejskim Challenge Cup. W nim Jelfa dotarła do półfinału, pokonując po drodze szwajcarski TV Uster, portugalski Colegio de Gaia, niemiecki Bayer 04 Leverkusen (rozstrzygający gol Katarzyny Jeż z rzutu karnego 25 sekund przed końcem rewanżowego spotkania) i przegrywając w dwumeczu z rumuńskim Universitatea Remin Deva.
W kolejnym sezonie "Witaminki" powtórzyły sukces na krajowych parkietach, a w mię- dzynarodowej rywalizacji dotarły do ćwierćfinału, gdzie uległy chorwackiemu ZRK Split.
Obrót o 180 stopni
Niestety, na tym seniorskie sukcesy jeleniogórskiej piłki ręcznej się skończyły. Jak to w sporcie zwykło bywać, powodem były finanse. Ze sponsorowania klubu wycofała się Jelfa SA, co było równoznaczne z odejściem z klubu niemal wszystkich podstawowych zawodniczek. Gdyby nie pomoc władz miasta, a następnie prywatnego inwestora dra Jana Czarneckiego, Jelenia Góra zniknęłaby z mapy krajowego szczypiorniaka. Mimo wielu zawirowań, tak się na szczęście nie stało. Nadzieje na odbudowanie potęgi piłki ręcznej pod Śnieżką odżyły w sezonie 2007/08. Wówczas do wspierania klubu przyłączyła się firma Carlos, a pierwszoplanowe role w klubie zaczęli odgrywać Katarzyna i Remigiusz Jeż. Klub miał stać się w pełni profesjonalny i dlatego m.in. przekształcił się w spółkę. Gdy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ponownie w wyniku problemów finansowych klubowi w oczy zaglądnęło widmo rozwiązania.
Ostatecznie właściciele klubu Carlos Astol przekazali zawodniczki oraz prawo do gry w ekstraklasie i I lidze nowemu klubowi KPR. Ten obecnie z nie najlepszym skutkiem rywalizuje o utrzymanie. - Naszym sukcesem jest to, że gramy w ekstraklasie. To nie miałoby obecnie sensu, gdyby 90 procent drużyny nie stanowiły wychowanki. W dużej mierze mam do dyspozycji dziewczyny, które wcześniej wywalczyły tytuł mistrza i wicemistrza kraju. To, jak się okazuje, nie gwarantuje jednak sukcesu na najwyższym szczeblu - przyznał trener Zdzisław Wąs. - W pierwszej lidze i ekstraklasie mamy blisko 30 dziewcząt. Z tego zaledwie osiem ma papiery na grę na najwyższym szczeblu. Uważam, że jeśli ominą nas kontuzje, to będziemy w stanie się utrzymać. Dziewczyny coraz lepiej rozumieją się na parkiecie, przez co ich gra wygląda porządniej. Naszym sukcesem jest także zaplecze. Darek Jarosz i Marta Oreszczuk szkolą blisko 50 dzieci. To jest nasza siła. Wierzę, że wkrótce znajdzie się inwestor, który wesprze klub. Szkoda byłoby zmarnować tyle lat ciężkiej pracy - dodał trener Wąs.
Być może lekarstwem na słabą kondycję jeleniogórskiego szczypiorniaka byłaby fuzja Klubu Piłki Ręcznej z występującym w pierwszej lidze Finepharmem? Do tej raczej jednak nie dojdzie. Dlaczego? - Taka fuzja nie gwarantowałaby moim młodym zawodniczkom występów w ekstraklasie, a wyłącznie w zespole juniorek starszych KPR, które także grają w pierwszej lidze. A to nie wchodzi w grę. Niech dziewczyny się rozwijają, a w przyszłości może same wywalczą sobie awans - przyznał trener Finepharmu Mirosław Uram.
Grzegorz Bereziuk
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży