Sudety wygrywają po horrorze!

Nie składają broni walczący o utrzymanie w I lidze koszykarze Sudetów Jelenia Góra. Nasi zawodnicy po meczu trzymającym w napięciu do ostatniej syreny wygrali z dużo wyżej notowaną Spójnią Stargard Szczeciński 64:63. Bohaterem spotkania podobnie jak w poprzednim pojedynku z MOSiR – em Krosno był znajdujący się w znakomitej formie Krzysztof Samiec, który rzutem za trzy punkty na sekundę przed końcem spotkania zapewnił wygraną naszej drużynie. Dzielnie wspierał go Jakub Czech, który królował pod tablicami zaliczając 14 zbiórek.

Jeleniogórzanie powoli stają się specjalistami od sportowych horrorów, na szczęście kończących się happy – endami. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście. W 4 minucie po akcji 3+1 Huberta Mazura Spójnia prowadziła nawet 10:3. Od tego momentu jednak jeleniogórzanie rozpoczęli pogoń za swoimi rywalami. Dzięki znakomitej grze w końcówce kwarty K. Samca i Artura Czekańskiego po 10 minutach prowadzili 21:18. Druga odsłona to nadal bardzo dobra gra gospodarzy, którzy byli skuteczniejsi oraz szybsi od swoich rywali. W 19 minucie jeleniogórzanie prowadzili 36:30. Ostatnia minuta przed przerwą to ponownie moment geniuszu K. Samca. Nasz zawodnik dwukrotnie trafił w tym okresie za trzy punkty, z nieprawdopodobnych pozycji i po 20 minutach zmagań gospodarze wygrywali różnicą 13 punktów 44:31. Obraz gry po przerwie uległ zmianie. Nasi zawodnicy nie byli już tak skuteczni, zaś K. Samiec pieczołowicie pilnowany miał duże problemy ze znalezieniem dogodnych pozycji rzutowych. Zawodzili Alana Urbaniak oraz Rafał Niesobski, na którego grę w meczu ze Spójnią najlepiej spuścić zasłonę milczenia. Pierwsze cztery minuty trzeciej kwarty jeleniogórzanie przegrali 0:7. Potem było już nieco lepiej lecz i tak po 30 minutach ich przewaga stopniała do siedmiu oczek 54:47. Gdy w 33 minucie goście przegrywali już tylko 56:53 stało się jasne że jeleniogórskich kibiców czeka kolejna emocjonująca końcówka. Chwilę potem było jeszcze gorzej gdyż po bezsensownym faulu umyślnym A. Urbaniaka (było to drugie tego typu zagranie naszego zawodnika w meczu i musiał on opuścić parkiet) i rzutach wolnych wykonywanych przez Łukasza Grzegorzewskiego oraz dwupunktowym trafieniu Huberta Mazura goście wyszli na prowadzenie 57:56. Gdy w 37 minucie przewaga Spójni wynosiła już cztery punkty 62:58 wydawało się że faworyzowani goście nie dadzą już sobie wydrzeć wygranej. W końcówce jednak nasi koszykarze wykazali się olbrzymim hartem ducha i wolą walki. Na nieco ponad minutę przed końcem za trzy trafia Sebastian Szymański i przejezdni wygrywają tylko 62:61. Potem goście zwiększają swoje prowadzenie o jeden punkt, zdobyty z rzutu wolnego przez Łukasza Bodycha. Ostatnie sekundy gry do czerwoności rozpaliły kibiców obserwujących spotkanie. Najpierw typowany do wykonania rzutu mającego doprowadzić do dogrywki R. Niesobski po raz kolejny w tym meczu zawiódł, w odpowiedzi prezentujący w meczu z Sudetami kiepską dyspozycję doświadczony Marcin Stokłosa wyrzucił piłkę w aut i jeleniogórzanie mieli 5,9 sekundy na doprowadzenie do dogrywki lub przechylenie szali wygranej na swoją korzyść. W ostatniej akcji piłkę otrzymał K. Samiec, który kolejnym fenomenalnym rzutem trzypunktowym zapewnił zwycięstwo naszej drużynie.

Sudety Jelenia Góra – Spójnia Stargard Szczeciński 64:63 (21:18, 23:13, 10:16, 10:16)
Sudety: Samiec 23, Czech 13, Szymański 11, Niesobski 7, Czekański 5, Minciel 5, Klimek, Urbaniak.

Grzegorz Kędziora
foto: Dariusz Gudowski