Sudety nareszcie wygrywają!

Prawie trzy miesiące czekali jeleniogórscy kibice na wygraną ligową koszykarzy Sudetów. Po trwającej trzynaście meczów serii porażek nasza drużyna pokonała na własnym parkiecie Sokół Łańcut 72:69.

Zwycięstwo nasza drużyna zawdzięcza przede wszystkim skutecznej grze w pierwszych dwóch kwartach. W tym okresie ekipa z Łańcuta, grająca niemrawo i schematycznie w ataku została zaskoczona agresywnością w obronie jeleniogórzan. Mimo że Sokół wygrywał walkę pod tablicami drużyna gości seriami pudłowała rzuty zarówno z dystansu jak i strefy podkoszowej. Tylko na początku przyjezdni wygrywali 4:0. Potem nasi zawodnicy głównie dzięki celnym rzutom trzypunktowym i skuteczności pod koszem Jakuba Czecha w 8 minucie prowadzili już 22:8, zaś pierwszą kwartę zakończyli zwycięstwem 22:12. W drugiej odsłonie nadal trwał koncert gry gospodarzy. W 15 minucie po rzucie J. Czecha jeleniogórzanie wygrywali 32:18. Na przerwę Sudety schodziły prowadząc 39:23. Co ciekawe w pierwszej połowie spotkania trener Ireneusz Taraszkiewicz nie dokonał w swoim zespole żadnej zmiany i pełne 20 minut rozegrała piątka: J. Czech, Rafał Niesobski, Krzysztof Samiec, Paweł Minicel i Sebastian Szymański. Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie na korzyść gości. Drużyna z Łańcuta zabrała się solidnie do odrabiania strat, poprawiając grę w defensywie. W ataku dwoili się i troili kapitan drużyny Ireneusz Chromicz oraz Rafał Glapiński. W 28 minucie po trafieniu trzypunktowym I. Chromicza przewaga Sudetów stopniała tylko do czterech oczek 49:45. W końcówce kwarty gospodarze nieco opanowali nerwy ale i tak trzecią kwartę przegrali zdecydowanie17:26. Przed decydującymi dziesięcioma minutami Sudety wygrywały 56:49. W czwartej kwarcie Sokół nadal uporczywie gonił wynik i w 36 po kolejnej celnej trójce I. Chromicza goście przegrywali już tylko 62:63. W kolejnych trzech minutach na parkiecie trwała walka kosz za kosz i na 80 sekund przed końcową syreną gospodarze wygrywali 70:69. Końcówka meczu była bardzo nerwowa. Najpierw dwóch dogodnych akcji na powiększenie prowadzenia nie wykorzystały Sudety (J. Czech spudłował będąc sam na sam z koszem, S. Szymański wyrzucił piłkę na aut), a potem goście nie zdołali finalizować akcji podkoszowej. Na 5,9 sekundy przed końcową syreną Sudety nadal prowadziły 70:69 i co ważniejsze miały piłkę. Przyjezdni mieli w tym momencie tylko dwa przewinienia i doprowadzenie kolejnymi faulami do sytuacji gdy nasza drużyna musiała wykonywać rzuty wolne zabrało im 2,6 sekundy. Na linii rzutów wolnych 3,3 sek przed końcem gry stanął R. Niesobski i dwukrotnie trafiając do kosza przypieczętował wygraną naszego zespołu. Goście mieli wprawdzie jeszcze piłkę ale nie zdołali oddać celnego rzutu trzypunktowego, który dałby im dogrywkę. Po zakończeniu meczu ekipa z Łańcuta miała wiele pretensji do trójki sędziowskiej za tą ostatnią sytuacje twierdząc że jeden z ich graczy Maciej Strzelecki był faulowany, jednak protesty przyjezdnych nie mogły wpłynąć na zmianę wyniku spotkania.

Sudety Jelenia Góra – Sokół Łańcut 72:69 (22:12, 17:11, 17:26, 16:20)
Sudety: Czech 26, Niesobski 16, Szymański 11, Samiec 6, Minciel 5, Bodziński 5, Zarzeczny 3, Urbaniak.

Grzegorz Kędziora
foto: Artur Gniewek