Rozmowa z Leszkiem Dulatem, trenerem BKS Bolesławiec
Trener Leszek Dulat dołączył do BKS Bobrzanie Bolesławiec na ostatnie mecze rundy jesiennej IV ligi. Szkoleniowiec nie kryje, że chciałby zbudować zespół, który w przyszłym sezonie miałby walczyć o najwyższe cele.
Po rundzie jesiennej BKS Bobrzanie ma w swoim dorobku 19 punktów. Zdobycz byłaby większa gdyby pracował Pan z zespołem od początku sezonu?
LESZEK DULAT: - Ciężko jest powiedzieć co by było. Stało tak jak się stało i trafiłem do zespołu kiedy trafiłem. Każdy jest mądry gdy go nie ma bezpośrednio przy działaniu. Do drużyny dołączyłem na ostatnie pięć spotkań rundy jesiennej. W trakcie bieżącego sezonu działacze Karkonoszy Jelenia Góra postanowili rozwiązać ze mną umowę. Szybko trafiła mi się opcja pracy z klubem z Bolesławca i długo nad podjęciem decyzji się nie zastanawiałem. Przychodząc do BKS Bobrzanie miałem określone wiadomości na temat jak w klubie wszystko funkcjonuje. Tak jak każdy mamy określone problemy i nie wszystko jest tak jak byśmy sobie tego życzyli. Wynik sportowy nie rzuca na kolana. Za moich czasów przegraliśmy z Lechią Dzierżoniów, GKS Kobierzyce i w Nowogrodźcu z Chrobrym. Jedyny mecz był nie do wygrania z Lechią. Graliśmy bez ważnego w naszym zespole Chrystiana Serkiesa. Przegraliśmy 0:3 a najlepszym zawodnikiem był bramkarz Marek Przykłota. Bolała mnie zwłaszcza porażka w Nowogrodźcu. Sędzia przez 90 minut strasznie nas maltretował. Obstrzelał nas rzutami wolnymi z każdej ze stron, a nie widział ewidentnego faulu na Robercie Nitarskim w polu karnym. Gospodarze walczyli, ale mogliśmy przegrać w innych okolicznościach. Graliśmy w dziesiątkę, zlekceważyliśmy jedną piłkę zagraną w pole karne i straciliśmy przypadkową bramkę. To już jednak historia.
Udało się Panu szybko zaaklimatyzować w Bolesławcu?
- Jeśli mam być szczery początki były ciężkie. W debiucie z drużyną wygraliśmy mecz ze Szczawnem Zdrój, a dwa dni później chciałem zrezygnować. Popatrzyłem na drużynę od środka. Była ona skłócona i dziwnie wyglądająca. Szczerze byłem przerażony. Na spokojnie przemyślałem jednak wszystko i postanowiłem spróbować coś z tym zrobić. Uważam, że wszystko zmierza w coraz lepszym kierunku.
W kadrze drużyny można spodziewać się zmian?
- Są zawirowania jeśli chodzi o zawodników, których chcemy pozyskać i tych których mamy. Nie ukrywam, że niektórym graczom postawiłem pewne wymagania. Ci jednak nie są w stanie ich spełnić. Jest to grupa 3-4 zawodników. Dlatego uważam, że zespół musi zostać trochę przemeblowany. W tym kierunku zaczęliśmy coś robić. Natomiast co z tego wyjdzie, to póki co nie wiadomo. W zimie z klubami gra się ciężko jeśli chodzi o pozyskanie zawodników. Nie ma tutaj znaczenia czy piłkarz gra w ekstraklasie czy A klasie. Dodatkowo inne kluby a w zasadzie były trener BKS Bobrzanie Marcin Ciliński próbuje przeciągnąć od nas zawodników na swoją stronę. Jest ciężko i myślę, że dopiero przed samymi rozgrywkami będę mądrzejszy. Nie ukrywam jednak, że kadrę chciałbym mieć skompletowaną jak najszybciej.
Ma Pan an oku konkretnych piłkarzy, którzy wiosną mogliby zasilić zespół?
- Tak, ale na nazwiska jest jeszcze za wcześnie. Zdradzę jedynie, że podczas sparingu z Łużycami Lubań rozmawiałem z trenerem Waldkiem Wolreiterem na temat Łukasza Staronia. Ostatnio występował w SMS-ie Łódź. Po tej przygodzie mógłby za funkcjonować w czwartej lidze. Trochę szkoda go na okręgówkę, ale wszystko zależy od rozmów działaczy obu klubów. Chciałbym wzmocnień w każdej formacji, ale co z tego wyniknie, to się okaże. Wiosną zagramy o środek tabeli.
Strata do czołowej czwórki tabeli nie jest jednak zbyt wielka…
- Tak, ale ewentualne zajęcie czwartego miejsca nic nam nie da. Stawiam sprawę w ten sposób - chciałbym przebudować drużynę, a w lecie uzupełnić ją dwoma, trzema zawodnikami, którzy mają ukończone 23 lata. Wszystko dlatego, aby w przyszłym sezonie spróbować powalczyć o wyższe cele. Nie wystarczy mówić tylko trzeba do tego się przygotować. A nie jest to proces krótki.
Rewolucji w klubie raczej zatem nie będzie?
- Absolutnie. Nie ma prawa być, bo nie o to chodzi. Jestem daleki od gruntownego przemeblowania. Zawodnicy muszą przede wszystkim zaakceptować mój styl pracy. Dla mnie podstawowym wymaganiem jest uczestnictwo w treningach. Jeśli ktoś ma frekwencję w zajęciach niższą niż 50 procent, ten nie ma szansy na funkcjonowanie w drużynie.
Jak wyglądają przygotowania BKS Bobrzanie do rundy wiosennej? Wysokie mrozy nie przeszkadzają w zajęciach?
- Trenujemy od 4 stycznia głównie na swoich obiektach. Byliśmy też na trzydniowym zgrupowaniu w Jagniątkowie. Skupiliśmy się przede wszystkim na kształtowaniu wytrzymałości ogólnej. Na szczęście byliśmy tam przed atakiem silnych mrozów i temperatura nam nie przeszkadzała. W okresie przygotowawczym będziemy chcieli jeszcze raz lub dwa wyjechać na podobny obóz. Wówczas będziemy już korzystać z boiska. W grę wchodzi głównie Zgorzelec gdzie jest sztuczne i pełnowymiarowe boisko. Wszystkie sparingi przed meczami o punkty rozegramy na sztucznych nawierzchniach właśnie w Zgorzelcu i w Głogowie. Spotkamy się z zespołem Młodej Ekstraklasy Zagłębia Lubin, Vitrosiliconem Iłowa, Promieniem Żary, Prochowiczanką Prochowice, Kuźnią Jawor a na 6 marca nie mamy jeszcze ustalonego przeciwnika.
Rozmawiał
GRZEGORZ BEREZIUK
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży