Siarka za mocna dla Sudetów

Nie było niespodzianki w meczu I ligi koszykarzy w którym Sudety Jelenia Góra podejmowały Siarkę Tarnobrzeg. Zajmujący w tabeli trzecią lokatę goście umiejętnie potrafili wykorzystać swoje doświadczenie oraz lepsze warunki fizyczne i wygrali 76:62.

Losy spotkania Sudetów z Siarką rozstrzygnęły się już właściwie po jego pierwszych 20 minutach. Nasz zespół po dobrym początku, kiedy to remisował po 4, w kolejnych minutach zagrał katastrofalnie w ataku i po serii strat w 7 minucie jeleniogórzanie przegrywali już 4:17. Nasi gracze sprawiali wyraźnie zupełnie zagubionych, podejmując złe parkietowe decyzje, m.in. wysocy gracze próbowali rozgrywać piłkę. W końcówce pierwszej kwarty Sudety nieco zmniejszyły dystans dzielący je od gości ale i tak po 10 minutach Siarka wyraźnie wygrywała 21:10. Pierwsze minuty drugiej kwarty to nadal bardzo słaba gra jeleniogórzan. Drużyna z Tarnobrzegu bezlitośnie wykorzystywała błędy naszego zespołu i w 17 minucie wygrywała już nawet 38:18. Końcowe trzy minuty przed przerwą gospodarze zagrali lepiej i po 20 minutach było 40:28 dla Siarki. Pierwsze minuty po zmianie stron mogły jeszcze dawać nadzieję że podopiecznym trenera Ireneusza Taraszkiewicza uda się nawiązać walkę z faworyzowanym rywalem. W 22 minucie po rzucie za trzy punkty Krzysztofa Samca gospodarze przegrywali już tylko 35:42, lecz w kolejnych minutach górę wzięło większe doświadczenie i ogranie gości. Siarka głównie dzięki celnym trójkom, przy nieudanych rzutach jeleniogórzan szybko powiększyła swoją przewagę i w 29 minucie ponownie wyraźnie prowadziła 60:45. W ostatnich dziesięciu minutach tarnobrzerzanie kontrolowali sytuację na parkiecie wygrywając stale różnicą kilkunastu punktów. W 38 minucie Siarka prowadziła 74:59, a wynik meczu na 62:76 rzutem za trzy punkty ustalił najskuteczniejszy gracz Sudetów K. Samiec.

Sudety Jelenia Góra – Siarka Tarnobrzeg 62:76 (10:21, 18:19, 17:20, 17:16)
Sudety: Samiec 16, Niesobski 14, Szymański 11, Czech 8, Klimek 5, Minciel 4, Urbaniak 2, Bodziński 2, Zarzeczny, Czekański.

Grzegorz Kędziora