Rozmowa z Jarosławem Wichowskim, grającym trenerem Sparty Zebrzydowa

Sparta Zebrzydowa miała udaną rundę jesienną w jeleniogórskiej okręgówce. W przeciwieństwie do poprzednich lat zespołowi na półmetku bliżej do środka tabeli niż strefy spadkowej. Duża w tym zasługa trenera Jarosława Wichowskiego. – Liczę, że solidnie przepracowana zima przyniesie dobre efekty i wiosna będzie nasza – podkreśla.

W porównaniu do poprzednich dwóch sezonów Sparta rundę jesienną zakończyła z dorobkiem dwucyfrowym. W czym należy upatrywać zwyżki formy drużyny?

JAROSŁAW WICHOWSKI: – Czy lepszej? Chyba nie do końca. Szczerze mówiąc, po udanej rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, kiedy zdobyliśmy 24 punkty i byliśmy jednym z czołowych zespołów w klasie okręgowej, liczyłem na więcej. Priorytetem dla mnie i zarządu było zatrzymanie wszystkich zawodników, lecz to, niestety, się nie udało. Wiadomo, że dobrze na drużynę nie wpływa fakt, iż tuż przed rozgrywkami z gry u nas zrezygnował jeden z najlepszych bramkarzy w tej lidze – Sławek Kukiełka. Z drużyny odszedł również podstawowy obrońca Tomek Fulczyński oraz Piotr Szewczyk, a w czasie sezonu do Warszawy wyjechał Krzysztof Józefiak. Nie chcę tutaj narzekać, bo i tak skład personalny naszego zespołu nie wyglądał źle. Aby jednak dobrze ze sobą współpracować, potrzeba troszeczkę czasu. Jednak cieszy fakt, że mamy małe straty do zespołów ze środka tabeli, tak więc runda rewanżowa będzie z pewnością ciekawa.

Runda wiosenna w ostatnich latach była mocną stroną zespołu z Zebrzydowej. Niezły wynik na jesień nie będzie miał wpływu na zmianę tej reguły?

– Mam nadzieje, że nie. Dotychczas w naszej klasie rozgrywkowej odbywało się po 15 spotkań w jednej rundzie. Teraz, po dokooptowaniu jednego zespołu, gramy o jedno spotkanie więcej. Tak więc na dobrą sprawę już rozpoczęła się dla nas wiosna cudów. W Kamiennej Górze w ostatniej serii spotkań wygraliśmy 7:1! Liczę, że solidnie przepracowana zima przyniesie dobre efekty i wiosna będzie nasza.

W pierwszej części sezonu strzelaliście sporo bramek. Dużo jednak także traciliście. Czy w związku z tym w przerwie zimowej planujecie jakieś wzmocnienia w formacji obronnej?

– Przede wszystkim chciałbym, żeby wszyscy z nami zostali na kolejną rundę. Liczę, że uda się namówić do gry w naszej drużynie jednego lub dwóch nowych zawodników. Faktycznie, trochę bramek straciliśmy i to nie napawa mnie dumą. Tak naprawdę dużo z nich traciliśmy po błędach indywidualnych, które na etapie seniorskim nie powinny mieć miejsca. Nie wiem, z czego to wynikało. Być może był to brak koncentracji, a może po prostu słabsze umiejętności? Jednak to nie jest tak, że mogę mieć pretensje do kogoś, kto gra bardziej z tyłu, bo na wynik pracuje cały zespół.

Zaplanowałeś już plan przygotowań do rundy wiosennej?

– Tak. Zrobiłem to wcześniej, aby móc jeszcze kilka spraw uzgodnić z zawodnikami i zarządem klubu. Treningi zaczynamy 12 stycznia. Mamy w planie kilka gier kontrolnych i większość przeciwników już znamy. Bardzo bym chciał, żeby udało nam się wyjechać na kilkudniowy obóz przygotowawczy do położonych w Górach Kaczawskich Janowic Wielkich, gdzie pracuję na co dzień. Panują tam świetne warunki, o czym przekonali się w poprzednim roku zawodnicy. Liczę, że troszkę sypnie śniegiem (śmiech). Polecam innym klubom to miejsce. Do dyspozycji jest pełnowymiarowa hala – w opinii wielu najlepsza w okręgu, boisko Orlik, wyżywienie na miejscu i świetne warunki do biegania w terenie. Do tego bardzo przystępne ceny, co w dzisiejszych czasach jest bardzo istotne. Zależy mi na tym, aby zebrać chłopaków w jednym miejscu, bo to zawsze dobrze wpływa na atmosferę w szatni i po za nią.

W Piaście Zawidów trenerem jest Twój brat Rafał. W pierwszym meczu wraz ze Spartą musiałeś uznać wyższość jego drużyny. Jak będzie w rewanżu?

– Z przykrością dla brata muszę stwierdzić, że to będzie ich pierwsza porażka w lidze i życzę mu, żeby była ostatnia (śmiech).

Wielkimi krokami zbliżają się święta. Jeśli spędzisz je w rodzinnym gronie, to z pewnością będzie dominował jeden temat…

– Oczywiście, że spędzę je w gronie rodziny i przyjaciół. Moja mama już całe życie męczy się z nami, wysłuchując tematów o piłce nożnej. Sama chyba nie wie, kiedy stała się ekspertem w tej dziedzinie (śmiech). Tato jeździ na mecze, więc jest wtajemniczony w dyskusje. Teraz przyzwyczajam do tego swoją narzeczoną Martę i ona też wie, że dominującym tematem w domu nie jest przykładowo polityka, a co najwyżej polityka transferowa w klubach piłkarskich.

Rozmawiał
GRZEGORZ BEREZIUK