Karkonosze pokonały wicelidera
Miłą niespodziankę sprawili w sobotę swoim fanom piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra, którzy w pełni zasłużenie pokonali drugą w tabeli Lechię Dzierżoniów 1-0. Wynik tego spotkania mógł być wyższy dla naszego zespołu, ale w jego końcówce rzutu karnego nie wykorzystał Maciej Wojtas.
Nim się mecz rozpoczął z szatni jeleniogórzan dochodziły donośne reprymendy, których udzielał im trener Marek Herzberg. Mobilizacja przyniosła skutek, gdyż nasz zespół od początku nie ustępował wyżej notowanym rywalom, a po bezbramkowej pierwszej połowie, w drugiej to nasi piłkarze przejęli inicjatywę i uparcie dążyli do zdobycia zwycięskiego gola. Sztuki tej udało się dokonać Danielowi Burszcie w 73-ej minucie spotkania. W zamieszaniu w polu karnym dzierżoniowian otrzymał on piłkę na 11-ty metr i bez namysłu uderzył na bramkę gości. Strzał nie był mocny, jednak po rękach Marcina Kamieniarza piłka wpadła do sieci.
Chwilę później na środku boiska Wojciech Bijan sfaulował Marka Burkota. Faul ostry zdecydowania na żółtą kartkę, ale nie na czerwoną, a właśnie takiego koloru kartonik wyjął arbiter. Sytuacja ta wywołała spore zamieszanie na boisku, zawodnicy obu ekip trochę się poszturchali, a rozgrzewający się za bramką Michała Dubiela rezerwowy Łukasz Kowalski był tak zaaferowany, iż wbiegł na plac gry i czynnie włączył się do sprzeczki za co oczywiście otrzymał żółtą kartkę.
W 83-ej minucie mogło być po meczu. Piłkę z głębi pola w kierunku bramki przyjezdnych zagrał Maciej Wojtas, dopadł do niej Konrad Kogut, który z impetem wpadł w pole karne rywali, gdzie został sfaulowany przez Marcina Kamieniarza. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna, rzut karny dla Karkonoszy i czerwona kartka dla bramkarza Lechii. Niestety strzał z jedenastu metrów nie zawsze oznacza gola i tak był tym razem. Sygnalizowane i łatwe do obrony półgórne uderzenie Wojtasa odbił wprowadzony na boisko Krzysztof Słonecki i kibice Karkonoszy do końca musieli stresować się o wynik. W sumie nerwów za wiele nie było, bo gości nawet w końcówce gdy gonili wynik nie byli w stanie stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Dubiela. Nasz bramkarz interweniował tylko przy dośrodkowaniach, a w doliczonym czasie gry można powiedzieć, iż był bezrobotny, bo jego koledzy z zespołu mądrze rozbijali poczynania ofensywne rywali, do tego większość gry toczyła się na połowie dzierżoniowian, gdzie jeleniogórzanie umiejętnie przetrzymywali piłkę, nie pozwalając rywalom na zbliżenie się do naszego pola karnego.
Zwycięstwo z Lechią to dobry prognostyk przed pozostałymi do końca rundy dwoma meczami wyjazdowymi jakie czekają Karkonosze. W najbliższą niedzielę podopieczni Marka Herzberga wybierają się do Wrocławia na mecz z rezerwami Ślęzy, a za dwa tygodnie jedziemy do Bolesławca na mecz z BKS-em. Co tu dużo owijać w bawełnę, sześć punktów to realna zdobycz do przywiezienia w tych dwóch spotkaniach i miejmy nadzieję, iż tak właśnie się stanie. Wtedy z dorobkiem 20 punktów po jesieni, można będzie spokojnie przygotować się zimą do rundy wiosennej.
PS: Po obejrzeniu skrótu meczu na JG24.tv zmieniam zdanie na temat faulu Wojciecha Bijana na Marku Burkocie. Za takie zagrania można karać tylko czerwoną kartką!
KARKONOSZE JG – LECHIA DZIERŻONIÓW 1-0 (0-0)
Bramki: 1-0 Burszta 73’.
Czerwone kartki: Bijan oraz Kamieniarz.
Żółte kartki: Kowalski, Siatrak, Wojtas oraz Włodek.
Widzów: 80.
KSK: Dubiel – Polak, Bijan, Siatrak, Wawrzyniak, Burszta, Kotarba, Walczak (89’ Malinowski), Kogut, Wojtas (90’ Gęca), Krupa (78’ Smoliński).
LECHIA: Kamieniarz – A. Paszkowski, Majewski, Połubiński, Górski, Włodek (84’ Słonecki), Ślepecki (46’ Flisowski), Pietrzykowski, Kuska, Kuriata, M. Paszkowski (75’ Burkot).
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży