Wojdyła poprowadził Sudety do kolejnego zwycięstwa
Z kłopotami, ale w pełni zasłużenie sięgnęli dzisiaj po dwa punkty koszykarze jeleniogórskich Sudetów. Podopieczni Ireneusza Taraszkiewicza pokonali we własnej hali lubelski Start 67-64 i z dorobkiem siedmiu punktów znajdują się w gronie sześciu ekip, które tracą jedno oczko do prowadzącego w tabeli MKS-u Dąbrowa Górnicza, a trzy zwycięstwa przy czterech meczach to bilans, przy którym śmiało możemy mówić, iż Sudety bardzo udanie weszły w nowy sezon.
Początek spotkania z lubelskim beniaminkiem zapowiadał trudny pojedynek i tak też się stało. Goście grali bez kompleksu twardo pilnując tablic oraz wymuszając wiele strat i błędów u słabo grających w tym okresie jeleniogórzan. Po sześciu minutach wynik brzmiał 10-15 i trener Taraszkiewicz zmuszony był reagować dokonując zmian. Parkiet opuścił Alan Urbaniak, którego obecność w pierwszej piątce była sporym zaskoczeniem dla kibiców zgromadzonych w hali przy Sudeckiej, a w jego miejsce pojawił się Janavor Weatherspoon. Amerykanin z polskim paszportem wniósł sporo ożywienia w szeregi swojego zespołu, wyraźnie też dało się odczuć, że nasi koszykarze czują się pewniej grając z nim niż z Urbaniakiem. Rozpoczęło się odrabianie strat i dzięki „trójce” Tomasza Prostaka na 40 sekund przed końcem Sudety wyszły na prowadzenie 18-17, niestety nie udało się go utrzymać, gdyż Paweł Kowalski trafił za dwa punkty, a w ostatniej akcji pierwszej kwarty piłkę zgubił nienajlepiej w środę grający Rafał Niesobski.
Druga ćwiartka to dobra postawa gości, już w pierwszej akcji trafił Adam Myśliwiec, a po serii niecelnych rzutów Prostaka, częstych stratach Niesobskiego i bezradnej grze w obronie wprowadzonego na klika minut Pawła Minciela Start prowadził na dwie minuty przed końcem 37-28. W zasadzie jedynym zawodnikiem, który trzymał poziom w tej części gry w naszych szeregach był Tomasz Wojdyła, jednak momentami był on wręcz osamotniony, zwłaszcza pod własnym koszem… Ostatecznie na przerwę oba zespoły zeszły przy prowadzeniu przyjezdnych 39-33.
W przerwie postanowiła zabrylować ochrona zawodów zganiając z boiska chłopców dbających w trakcie meczu o wycieranie parkietu, którzy zapragnęli sobie trochę porzucać do kosza. Natomiast po jej zakończeniu do solidnej pracy zabrali się koszykarze Sudetów. Dzięki skutecznym akcjom Prostaka i Michała Kułyka jeleniogórzanie doszli rywali na jeden punkt, a dzięki akcji Niesobskiego 2+1 przed ostatnim starciem na tablicy widniał remis 52-52. Ostatnia kwarta to zdecydowana dominacja gospodarzy, którzy nie pozwolili przyjezdnym zdobyć punktu przez pierwsze pięć minut czwartej kwarty. Sami zaś w tym okresie rzucili dziewięć oczek i na trzysta sekund przed końcem nasz zespół prowadził 61-52. Przewaga ta pozwoliła na pełną kontrolę boiskowych poczynań do ostatniej syreny. Jeleniogórzanie pewnie trzymali dystans, stać ich też było na finezyjne akcje jak kontratak w trójkącie Niesobski - Wojdyła – Weatherspoon, po którym ożyły trybuny w hali przy Sudeckiej. Na minutę przed końcem Sudety prowadziły 66-58, a wynik lublinianom udało się zmniejszyć nie tyle co dzięki ich skutecznej grze, a dzięki fatalnej skuteczności rzutów osobistych naszych zawodników. Przykładowo Sławomir Nowak na cztery próby trafił tylko raz, a cały zespół zanotował w tym elemencie koszykarskiej sztuki wskaźnik 50 procent.
Podsumowując spotkanie nie sposób pominąć udział w wygranej Tomasza Wojdyły. Jeleniogórski zawodnik po rak kolejny potwierdził swą wartość dla drużyny i uniwersalność, która pozwala mu królować pod koszami, jak również być czołowym strzelcem zespołu. MVP dzisiejszego spotkania zdobył 20 pkt., zanotował 13 zbiórek, a w eval-u zgromadził aż 30 punktów, na co miała wpływ świetna skuteczność rzutów za dwa 75 procent i za trzy 50 procent. Naprawdę ciężko sobie wyobrazić na tę chwilę Sudety bez tego zawodnika, miejmy nadzieję, iż będą omijać go kontuzje, a w kolejnych spotkaniach będzie grał co najmniej tak dobrze jak w potyczce z lublinianami.
Na koniec kilka słów do kibiców, gdzie Wy się podzialiście? Zespół wygrywa trzy na cztery mecze, a hala świeci pustkami. Czy środa jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla Waszej nieobecności? Gdzie podział się doping i atmosfera choćby z zeszłego sezonu, które pomogły chłopakom stłamsić na naszym parkiecie Zastal i Stalówkę?! Psioczyć w sieci na wszystko potrafi każdy, narzekać na władze miasta, klubu, etc., szkoda tylko, że tak niewielu potrafi dołożyć swoją cegiełkę do rozwoju sportu w tym mieście jaką jest choćby uczestnictwo w imprezach sportowych…
SUDETY JG – START LUBLIN 67-64 (18-19, 15-20, 19-13, 15-12)
SUDETY: Urbaniak, Niesobski – 11, Nowak – 3, Prostak – 12, Wojdyła – 20, Kułyk – 7, Minciel – 2, Weatherspoon – 12.
Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży