Pełna pula dla Karkonoszy
Po raz pierwszy w tym sezonie piłkarze jeleniogórskich Kakonoszy wykorzystali atut własnego boiska do odniesienia zwycięstwa. Zespołem, który bez punktów opuścił Złotniczą okazała się Puma Pietrzykowice, która okazała się wymagającym rywalem i aby ją pokonać podopieczni Marka Herzberga musieli solidnie się napracować.
O losach spotkania zaważyła już pierwsza połowa meczu, to w niej właśnie ustalono wynik meczu, niepodważalna względem drugiej połowy była też jej atrakcyjność i widowiskowość. Miejscowi już od pierwszych minut pokazali, że interesuje ich tylko zgarnięcie pełnej puli. Już w 5-ej minucie samotnie na bramkę Jacka Sajaka popędził Łukasz Kowalski, jednak tuż przed polem karnym został on sfaulowany przez Tomasza Tokarza, czego niestety nie chciał zauważyć arbiter główny spotkania. Cztery minuty później już wątpliwości nie było, dobre podanie z głębi pola otrzymał Marcin Krupa i po minięciu bramkarza rywali spokojnie umieścił piłkę w bramce Pumy. Gol ten sprawił radość garstce zziębniętych najwierniejszych fanów Karkonoszy, jednak w 21-ej minucie przeżyli oni spore rozczarowanie, gdyż Wojciech Bijan swoją nieporadną interwencją podarował gola pietrzykowiczanom. Jeleniogórski obrońca zamiast wybić półgórną piłkę próbował ją podać głową do Michała Dubiela. Aby tego dokonać musiał się schylić i gdy to już uczynił nie trafił głową w piłkę, a bezpańską futbolówkę sprytnie nad bramkarzem Karkonoszy skierował do siatki Karol Gajos.
Na szczęście gol ten nie zraził naszych piłkarzy, którzy w 33-ej minucie przeprowadzili rozstrzygającą losy meczu akcję. W pole karne odważnie wbiegł Konrad Kogut zmuszając do błędu jednego z obrońców Pumy. Do odbitej piłki dopadł Krupa i strzałem w długi róg nie dał szans Sajakowi na skuteczną interwencję. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, a w drugiej połowie oba zespoły stworzyły już zgoła odmienne widowisko, w którym celnych strzałów i groźnych sytuacji było jak na lekarstwo. W zasadzie godna odnotowania była tylko sytuacja z 46-ej minuty, gdy Łukasz Kowalski śmiałą szarżą wypuścił w bój Krupę, jednak ten przegrał pojedynek sam na sam z Sajakiem. Zupełnie bezrobotny był natomiast Michał Dubiel, choć to goście posiadali po przerwie przewagę optyczną, ale ich pomysły na rozegranie piłki kończyły się dziesięć metrów przed polem karnym jeleniogórzan.
Cieszą trzy punkty zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, iż mecz z Pumą mógł się nie odbyć w pierwotnym terminie. Powodem takiego stanu rzeczy była oczywiście zaśnieżona murawa. W piątek do usuwania białego puchu zabrali się pracownicy interwencyjni MOS-u i tak „pracowali”, że zanosiło się na odwołanie zawodów przez sędziego, gdyż 12 ludzi przez cały dzień odśnieżyło… dwa pola karne. Zawstydzili ich w dzisiejsze przedpołudnie juniorzy młodsi Karkonoszy, którzy pod wodzą swojego trenera Tomasza Walczaka w trzy godziny doprowadzili plac gry do stanu używalności. Wielki brawa dla nich i dobrze wiedzieć, że w Karkonoszach trenują młodzi ludzie, którzy biorą sobie do serca i reagują na problemy dotyczące ich klubu.
KARKONOSZE JG – PUMA PIETRZYKOWICE 2-1 (2-1)
Bramki: 1-0 Krupa 9’, 1-1 Gajos 21’, 2-1 Krupa 33'.
Czerwone kartki: Tomasz Tokarz za dwie żółte.
Żółte kartki: Siatrak, Kogut.
Sędziowali: Dariusz Szylar jako główny oraz Grzegorz Rola, Oskar Hupało.
Widzów: 80.
KSK: Dubiel – Bijan, Polak, Rodziewicz, Siatrak, Smoliński, Burszta, Kogut (87’ Gęca), Kotarba (55’ Wojtas), Krupa (78’ Walczak), Kowalski (70’ Malinowski).
PUMA: Sajak – Krzeszowiec, Holdenmajer, Tokarz, Kulas, Dudzic, Stachowski (70’ Reszka), Karpiel (80’ Michalski), Sieradzki, Rup (46’ Czajkowski), Gajos.
Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży