Fani Karkonoszy nabici w butelkę

Chyba nawet najwięksi optymiści zaczynają wątpić, że cokolwiek zmieni się w jeleniogórskich Karkonoszach. Jak już informowaliśmy sobotnie walne zgromadzenie członków klubu zakończyło się fiaskiem. Jedyne co ustalono to termin nowego "walnego", które ma się odbyć w środę o 18:30 w sali konferencyjnej MOS-u.
Chcąc wyjść z twarzą działacze zaproponowali fanom, aby w ciągu dwóch najbliższych dni składali deklaracje członkowskie i opłacili składki za trzy miesiące wstecz, dzięki czemu uzyskają prawo głosu w środowych wyborach. Chętnych do skorzystanie z tej furtki nie brakuje, niestety nie mają oni gdzie złożyć tych deklaracji i komu zapłacić składek. Panowie z zarządu zadeklarowali się, że w poniedziałek i wtorek będą dyżurować w siedzibie klubu przy Złotniczej od 10 do 12 i od 17 do18. Już jednak wiemy, że nie wywiązali się ze swojej obietnicy gdyż na pierwszym porannym dyżurze nie było nikogo a drzwi w siedzibie klubu były zamknięte na głucho. Wiemy, też że w tych godzinach pojawili się chętni do złożenia pierwszych deklaracji, niestety wszyscy musieli pocałować klamkę...
- Biegliśmy z kolegą aby zdążyć przed 12, w tej chwili jest 11:50, a w klubie nikogo nie ma - powiedział podirytowany Siwy, który jest fanem Karkonoszy od kilkunastu lat. - Jak mamy uwierzyć w obietnice działaczy, skoro już po dwóch dniach nie dotrzymują słowa. Czujemy się po raz kolejny oszukani - dodają pozostali kibice, którzy na darmo pofatygowali się dzisiaj na Złotniczą.
Trudno się nie zgodzić z kibicami i z ich frustracją. Po raz kolejny okazało się, że działacze jedno mówią a co innego później się dzieje. Do walnego zgromadzenia zostały dwa dni, a chętni do wstąpienia w szeregi Karkonoszy nadal są pozbawieni tej możliwości. Kolejny termin składania deklaracji członkowskich jest wieczorem pomiędzy 17 a 18, jednak po porannym zgrzycie mało kto już wierzy, że tym razem działacze dotrzymają danego słowa...

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban