Wywiad z Dilą Samadovą, trenerką Carlos Astol II
Przez wiele lat Dila Samadova była ulubienicą dolnośląskich kibiców, stanowiąc ważne ogniwo zespołów zarówno z Wrocławia jak i Jeleniej Góry. W minionym sezonie postanowiła spróbować swoich sił na ławce trenerskiej i poprowadziła drugi zespół Carlosa Astolu Jelenia Góra do wicemistrzostwa I ligi. Teraz jest gotowa podjąć nowe wyzwania i wykorzystać swoje doświadczenie nie tylko w pracy w klubie, ale prowadząc reprezentację młodzieżową.
W minionym tygodniu meczem derbowym z AZS AWF Wrocław zakończył się Pani pierwszy sezon w roli trenerki drugiej drużyny Carlosa Astolu Jelenia Góra. Meczu z AZS nie udało wygrać, ale chyba może być Pani zadowolona z miejsca zajętego w rozgrywkach?
DILA SAMADOVA: – Tak. Myślę, że drugie miejsce w grupie jest dobrym wynikiem, tym bardziej, że w końcowej części sezonu nie miałam do dyspozycji kilku znaczących zawodniczek, które zasiliły szeregi pierwszego zespołu. Gratuluję wrocławiankom zasłużonego awansu, mam duży sentyment do tego klubu, tutaj grałam od razu po przyjeździe do Polski w 1992 roku i wraz zespołem wywalczyłam wicemistrzostwo kraju. Uważam, że akademiczki stać będzie na korzystne zaprezentowanie się w ekstraklasie, jednak bardzo ważne będzie dopięcie wszystkich spraw organizacyjnych i pewne wzmocnienia składu.
Jak oceni Pani swój debiutancki sezon w roli trenerki? Czy trudno było po wielu latach kariery zawodniczej przystosować się do nowej sytuacji?
– Nie, nie miałam kłopotów z odnalezieniem się w nowej funkcji, tym bardziej, że jeszcze będąc zawodniczką, często pełniłam nieoficjalną rolę asystentki trenera na parkiecie. Na pewno w pracy szkoleniowca pomaga mi duże doświadczenie z wielu lat uprawiania piłki ręcznej. Sama przeszłam całą ścieżkę kariery, dlatego szybko złapałam dobry kontakt z zawodniczkami. Znam je właściwie od dziecka, mogę w odpowiedniej chwili wspomóc je radą, podpowiedzieć jak mają zachować się na parkiecie ale i zmotywować poza nim. Na początku pracy z tą drużyną postawiłam sobie cztery cele: wprowadzenie w drużynie odpowiedniej dyscypliny, zajęcie najwyższego miejsca w tabeli, połączenie przez dziewczyny uprawiana sportu z nauką i w końcu położenie nacisku na opanowanie przez nie elementów techniki gry w pikę ręczną. Wydaje mi się że udało mi się zrealizować te cele i dziewczyny robią systematyczne postępy.
Zadaniem zespołu rezerw jest nie tylko zajęcie jak najwyższego miejsca, ale i szkolenie oraz ogrywanie zawodniczek, które mają potem wzmocnić pierwszy zespół. Jak to się udało w minionym sezonie?
– W trakcie sezonu w wyniku zmian w klubie z pierwszą drużyną pożegnało się kilka starszych zawodniczek i aż siedem szczypiornistek z mojego zespołu dołączyło do pierwszego składu, całkiem dobrze prezentując się w meczach ekstraklasy. Było to możliwe dlatego, że dziewczyny wiele nauczyły się w okresie gry w I lidze, przede wszystkim zaczęły prezentować urozmaicone akcje i czytać grę, a to w szczypiorniaku jest bardzo ważne. To właśnie na nich i tych dziewczynach, które pozostały w drużynie opierać się będzie skład zespołu w przyszłym sezonie i wierzę, że stworzą ciekawą, ambitną drużynę, która dobrze zaprezentuje się w rozgrywkach.
W ciągu sezonu wokół klubu było wiele zawirowań, groziło mu nawet bankructwo. Czy wiadomo już, jak będzie wyglądał w przyszłym sezonie jeleniogórski szczypiorniak?
– Mimo pewnych problemów powstał nowy klub, który pod nazwą KPR Jelenia Góra przystąpi do rozgrywek ekstraklasy. Od ilości funduszy zależy natomiast byt drużyny rezerw w I lidze. Na pewno szkoda byłoby zlikwidować ten zespół i zmarnować tyle lat pracy, poza tym musiałoby wtedy odejść wiele zawodniczek. Klub na pewno zrobi wszystko, aby znaleźć środki na start drugiej drużyny w I bądź II lidze, brane pod uwagę jest też połączenie drużyny rezerw z ekipą Finepharmu, która awansowała właśnie do I ligi.
A jakie są Pani plany zawodowe? Czy zamierza Pani zostać na kolejny sezon w Jeleniej Górze?
– Tak, zamierzam zostać w klubie. Jeśli drugi zespół wystartuje w I lidze, pozostanę jego trenerką, w innym wypadku obejmę funkcję drugiego szkoleniowca drużyny w ekstraklasie. Przymierzam się też do wystartowania w konkursie na szkoleniowca żeńskiej kadry młodzieżowej Polski. Uważam, że to ciekawe wyzwanie i jestem gotowa spróbować swych sił w tej roli, zwłaszcza, że obecnie szkolenie młodych zawodniczek w Polsce nie jest najlepsze, co widać choćby po wynikach reprezentacji młodzieżowych.
Dila Samadova urodziła się 25.04.1961 roku w Duszanbe (stolicy Tadżykistanu). Od najmłodszych lat związana ze sportem, w wieku 14 lat zdecydowała się na uprawianie piłki ręcznej, już rok później debiutując w ekstraklasie Związku Radzieckiego w barwach Spartaka Duszanbe. Występująca na prawym skrzydle zawodniczka w wieku 16 lat została powołana do reprezentacji młodzieżowej ZSRR, przez wiele lat występowała z sukcesami w ekstraklasie tego kraju. W 1992 roku przyjechała do Polski, gdzie grała przez dwa sezony w AZS AWF Wrocław, zdobywając z tą drużyną wicemistrzostwo kraju. W 1994 dołączyła do zespołu Karkonoszy Jelenia Góra (później Vitaral Jelfa), występując w tym klubie do zakończenia kariery w 2003 r. W ubiegłym sezonie rozpoczęła karierę trenerską, prowadząc rezerwy Carlosa Astolu Jelenia Góra do 2. miejsca w I lidze. Jako zawodniczka znana była ze swej szybkości i dynamicznej gry, obecnie w zespole z Jeleniej Góry występuje z powodzeniem jej córka, Sabina Kobzar, która otrzymała właśnie powołanie do seniorskiej kadry Ukrainy.
Rozmawiał
ANDRZEJ CZECH – Słowo Sportowe
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży